Dzisiaj w Nowym Jorku wiosna, siedzę w knajpie na Fort Green, Brooklyn, a z muralu patrzy na mnie srogim wzrokiem Notorious B.I.G. Dzisiaj pierwszy raz witamy w Barclays Center, hali Nets.

 

Brooklyn

Przyjechałem tu prosto z Chinatown, gdzie dziś królują przygotowania do celebrowania chińskiego Nowego Roku. Pogoda piękna, a jeszcze przedwczoraj płakałem gubiąc czapkę. Ponoć mają tu powiedzenie, jeśli nie lubisz danej pogody, nie martw się, za tydzień będzie zupełnie inaczej. Zupełnie inaczej. Tak można w skrócie przedstawić różnice między Manhattanem a Brooklynem. Dla mnie wszystko w końcu ma normalny rozmiar, ludzie nie biegają jak szaleni po ulicach, a w metrze nie walczysz o każdy skrawek przestrzeni.

Barclays Center to nowoczesny obiekt, oddany do użytku w 2012 roku, na meczu koszykówki może pomieścić 17,732 kibiców. Pod kopułą hali powieszono koszulki Ervinga, Williamsa, Kidda, ale i urodzonego nieopodal Notoriousa B.I.G.

 

We go hard

Trener Atkinson nie ma łatwego życia przez kontuzje swoich podstawowych graczy, na szczęście LeVert wraca powoli do treningów, ćwicząc najpierw z zespołem G-League. Coach Brooklynu w ogóle uważa, że ich drużyna z zaplecza NBA wykonuje doskonałą robotę, dostarczając do pierwszego składu graczy gotowych do rywalizacji na najwyższym poziomie, pewnych siebie i znających system Nets.

Głębia składu to nasza główna siła. – Atkinson

Hasłem Brooklynu jest We go hard, i tak rzeczywiście gra ten zespół pozbawiony wielkich gwiazd, za wyjątkiem dołączonego do All Star Game Russella, który w porównaniu do poprzednich sezonów uzyskuje co mecz średnio pięć punktów więcej. Oprócz niego w pierwszej piątce występują panowie Kurucs, Graham, Allen i Napier, których do czołówki ligi zaliczyć nie można. Kontuzjowani pozostają Crabbe, Dinwiddie, Dudley i wspomniany wcześniej LeVert.

Rozgrzewka

Około dwie godziny przed meczem na rozgrzewkę pierwszy wybiegł Giannis, ćwicząc przede wszystkim rzuty z półdystansu i osobiste. Nie bez przyczyny na ścianie szatni Nets dwukrotnie podkreślono jego nazwisko na liście zadań do wykonania w meczu. Tylko jak powstrzymać Greak Freaka? Tego na tablicy już nie znajdziemy, chyba, że za odpowiedź ma służyć hasło Home mentality – defensive mentality.

 Przerwy

 Na Brooklynie gra się także w mini golfa, trafisz z połowy boiska, wygrywasz bilety na kolejny mecz. Skoki z trampoliny przy dźwiękach bębnów zakończone oświadczynami to kolejny fragment show, które trwa tu nieprzerwanie, nie tylko na Broadwayu.

 Obserwacje z meczu

  • Antetokounmpo przywitany owacyjnie, czego nie można powiedzieć o Brooku Lopezie. W obronie Nets to zespół zdyscyplinowany, agresywny, szukający kontry. Bucks skutecznie jednak powstrzymują szybkie ataki gospodarzy a przy fatalnej skuteczności za trzy w pierwszej kwarcie Nets punktów uzbierali zaledwie siedemnaście.
  • Rozpędzony Giannis to potwór, dwutakt rozpoczyna przy linii za trzy, a kończy z pomarańczowymi butami ponad głowami przeciwników.
  • Do przerwy 1/18 za trzy. Żaden zawodnik Nets nie przekroczył progu 10 punktów. Tak wynika ze statystyk, które w Barclays dziennikarze otrzymują co kwartę na maila. 11.9% za trzy w całym spotkaniu.

Po meczu powiedzieli:

Podoba mi się nasz atak. Oczywiście, że możemy poruszać się jeszcze lepiej, ale zawsze będzie trudno gdy po prostu nie trafiasz rzutów. – trener Atkinson

 Giannis zapytany czy Bledsoe czuł szczególną motywację w starciu z Russellem:

 Zdecydowanie tak. (…) Myślę, że podszedł do tej rywalizacji bardzo osobiście, ponieważ uważa, tak jak my wszyscy w drużynie, że to on powinien być w All Star Game.

 Na to samo pytanie odpowiedział i Bledsoe:

Nie skupiam się na tym. Russell zasłużył na swoje powołanie do All Star. Gra w tym roku bardzo dobrze, ale to my mamy w drużynie dwóch all-starów i to nasz zespół jest na lepszej pozycji w walce o mistrzostwo i tylko na tym mi zależy.

 

Ciekawostki nowojorskie:

Uniwersytet Columbia, na który uczęszczał między innymi Barack Obama jako jedyny w kraju nie zapewnia sportowcom stypendium i ulgowego traktowania przy egzaminach. Efekt? Drużyna futbolowa przez dwa lata nie wygrała choćby spotkania.

Bill Clinton też oglądał ten nudny, jednostronny mecz, którym uraczył nas Brooklyn na swoim podwórku. Idąc spać zastanawiam się tylko, które spotkanie było gorsze, dzisiejsze w wykonaniu Nets, czy wczorajsze Knicks. Boże, chroń nowojorskie drużyny!

Grzegorz Szklarczuk