Nie w Los Angeles, a w Milwaukee Brook Lopez będzie kontynuował swoją koszykarską karierę. Środkowy, który rok temu wymieniony został za Timofeya Mozgova i D’Angelo Russella, w składzie Lakers pozostał zaledwie przez rok.

 

Kibice Lakers, którzy z nadzieją patrzą na ruchy Magica Johnsona, mieli pewnie nadzieję, że do składu, w którym ewidentnie widać niedobór strzelców wróci Brook, który od kilku sezonów może pochwalić się niezłą skutecznością za trzy. W ciągu 8 pierwszych lat swojej kariery Lopez oddał w sumie zaledwie 31 rzutów za trzy (trafiając trzy z nich). W rozgrywkach 16/17, ostatnich w barwach Nets, postanowił jednak sprawdzić efekty swoich treningów i z dystansu rzucił aż 387 razy (!), trafiając 34,5% swoich prób. W następnym sezonie, już w barwach Lakers, ten wynik pogorszył się o jedną dziesiątą procenta, ale Lopez umocnił nas w przekonaniu, że z dystansu rzucać umie, dzięki czemu repertuar jego zagrań jest jeszcze bardziej imponujący.

Wyprzedaż w Nike! Z kodem 20EXTRA dodatkowe 20% rabatu do rzeczy na wyprzedaży!

Nowy sezon to dla niego nowe wyzwanie – 30-letni środkowy, który czterokrotnie w swojej karierze kończył rozgrywki ze średnią ponad 20 punktów na mecz, dołączy do Giannisa Antetokounmpo i spółki, gdzie spróbuje powalczyć o jak najwyższe miejsce na Wschodzie. Zmianie ulegnie nie tylko lokalizacja, ale i zarobki. Tylko w zeszłym sezonie, w ramach starego kontraktu, Lopez zarobił ponad 22 miliony dolarów. Teraz jego wynagrodzenie wynosić będzie nieco ponad 3 miliony, jednak roczna umowa to idealna okazja, by pokazać, że nadal jest wart dużych pieniędzy.

Lopez, Henson, Maker – Bucks będą mieli kim postraszyć w pomalowanym. Rosną nam nowi kandydaci do przejęcia schedy po Cavs?

Grzegorz Kordylas
fot. Ethan Miller/Getty Images
Czytaj także: Nowe najtrudniejsze nazwisko w NBA?!