San Antonio Spurs w obecnym sezonie to taka drużyna, o której mówi się mało, a jeśli już, to głównie ze względu na kontuzje. Niewielu z nas po pierwszych tygodniach sezonu upatrywało w nich kandydata do tytułu. Tymczasem ekipa Gregga Popovicha wygląda na bardziej, niż gotową, by wrócić na szczyt.

 

Celtics – Spurs 102:105

Na parkiet na dobre wrócił Tony Parker, lada moment pojawi się także Kawhi Leonard. Tymczasem San Antonio Spurs, niejednokrotnie grając eksperymentalnym składem, bez swoich największych gwiazd, utrzymują się na trzecim miejscu na Zachodzie, tuż za Rockets i Warriors. Gregg Popovich skorzystał w tym sezonie z usług 16 zawodników, wygląda jednak na to, że czas na eksperymenty powoli się kończy.

Dziś, w meczu przeciwko Celtics, Spurs zostawili to, co najlepsze, na sam koniec. C’s zdominowali początek spotkania, prowadząc w pewnym momencie już 14:2, ale szybko przekonali się, jak daleka droga dzieli ich do zwycięstwa. Gospodarze jeszcze przed przerwą zdołali wyjść na prowadzenie, a Manu Ginobili dał gościom przedsmak tego, co czekało ich w końcówce spotkania:

Druga połowa była niezwykle wyrównana, choć to Celtics utrzymywali się na kilku-punktowym prowadzeniu. Kyrie Irving (36pkt) był nie do zatrzymania, a wtórowali mu Jayson Tatum (20pkt) i Terry Rozier (13pkt). Akcja meczu, przynajmniej do ostatnich jego sekund, należała jednak do Jaylena Browna.

I gdy już wydawało się, że zmierzamy nieuchronnie do dogrywki, do głosu znów doszedł Manu. 40 lat na karku, a facet nadal potrafi przechytrzyć najlepsze drużyny w tej lidze. Kyrie Irving, który tego wieczoru raczej nie zwykł się mylić, miał chwilę później ogromnego pecha – piłka przeturlała się przez obręcz i wylatując poza nią przypieczętowała piątą porażkę Celtics w tym sezonie.

Kawhi Leonard wróci na parkiet najprawdopodobniej we wtorek na mecz z Dallas Mavericks. Spurs po raz pierwszy będą mieli więc okazję zagrać najmocniejszym składem, a my jeszcze przed końcem roku będziemy mieli okazję przyjrzeć się pełni ich możliwości.

Ten sezon z dnia na dzień robi się co raz ciekawszy.

Grzegorz Kordylas
fot. Yahoo! Sports
Czytaj także: Oladipo przerywa serię Cavs!