Przez kapitalne występy w sezonie debiutanckim, poprzeczka Donovana Mitchella zawieszona jest dziś bardzo wysoko. Nic dziwnego, że obrońca Jazz często bywa niedoceniany, choć na parkiecie wykonuje kawał dobrej roboty. Obok jego ostatnich występów nie sposób przejść obojętnie, a dzisiejszy mecz z Lakers potwierdził, że DM to już jeden z najlepszych obwodowych w lidze.

 

Dopiero co razem z kolegami wyszedł z 21-punktowej straty, by pokonać Orlando Magic, a wczoraj po raz drugi z rzędu zaaplikował rywalom 33 oczka, tym razem dokładając do tego najwięcej asyst w tym sezonie – 9. Los Angeles Lakers nie byli dziś dla Jazz równymi przeciwnikami – Mitchell zabawiał się z obroną gości, używając tak wielu ruchów ze swojego arsenału, że nawet podwajanie go sprawiało podopiecznym Luke’a Waltona problemy.

Ozdobą spotkania był wsad nad wyższym o ponad 20 centymetrów JaValem McGee. Tej akcji kibice w Vivint Smart Home Arena długo nie zapomną:

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Jazz wygrali 4 z 5 ostatnich spotkań – dzisiejszy meczy był ważny o tyle, że to właśnie Lakers są oczko przed nimi w tabeli Zachodu. Oczko cenne, bo gwarantujące miejsce w play-offs i choć to dopiero połowa sezonu, każdy zespół chciałby na dłużej zagościć w pierwszej ósemce Konferencji.

Lakers wciąż muszą radzić sobie bez Jamesa. Ich bilans bez LeBrona w składzie to 3-6. Sytuację uratowały nieco mecze z Mavericks i Pistons. W tym drugim, historyczny dla klubu występ zaliczył Kyle Kuzma. Dziś nie poszło mu już tak dobrze. Kuz spudłował 14 z 18 rzutów i zakończył mecz z 11 punktami na koncie. Cała drużyna Lakers trafiała marne 36% z gry, w tym zaledwie 18% z dystansu.

Czytaj także: Wielkie triple-double Hardena!