Czyżbyśmy mieli małą dramę w San Antonio. Marcus Morris rzekomo nie chce już grać dla San Antonio Spurs i skusi się propozycją New York Knicks. To świńskie zachowanie, ale zawodnik ma takie prawo dopóki umowy nie podpisał.

Według informacji Adriana Wojnarowskiego – Marcus Morris, który ustalił warunki 2-letniego kontraktu za 20 milionów dolarów z San Antonio Spurs – może się wycofać z obietnicy i skierować swój wzrok na Nowy Jork, gdzie zainteresowanie jego usługami wyrazili Knicks. Wszystko z powodu problemów, jakie Knicks napotkali w rozmowach z Reggiem Bullockiem. Zawodni uzgodnił warunki 2-letniej umowy za 21 milionów, ale w Nowym Jorku mają wątpliwości w kwestii jego zdrowia, dlatego chcieli umowę zmienić. Tutaj pojawiły się problemy mogące całkowicie przekreślić porozumienie między Reggiem i GM-em Knicks – Stevem Millsem.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Knicks starają się ratować to, co mogą uratować. Przegrali walkę o topowych wolnych agentów, więc zbierają średniaków i poczekają na swoją kolejną szansę. Dla kibiców NYK musi być to bardzo frustrujące. Od lat czekają na drużynę godną reprezentowania Big Apple, tymczasem co roku dostają eksperyment. Knicks mieli zaproponować Morrisowi roczny kontrakt za 15 milionów, czyli 5 milionów więcej niż to, co zawodnik dostanie za pierwszy rok umowy ze Spurs. W lidze generalnie nie pochwala się takich zachowań, bo Spurs zapewne mieli już wszystko ustalone, a Morris miał się stać kluczową postacią rotacji. Nie pierwszy raz zdarza się jednak taka sytuacja.

Skrzydłowy ma za sobą dobry sezon w Bostonie. Zagrał dla Brada Stevensa 75 meczów i średnio notował na swoje konto 13,9 punktu, 6,1 zbiórki i 1,5 asysty trafiając 44,7 FG% oraz 37,5 3PT%. Czekamy zatem na rozwój wydarzeń.

Zobacz także: LAL wzmocnili obronę
fot. Adam Glanzman/Getty Images
Michał Kajzerek
@mkajzerek