Reprezentacja Gregga Popovicha pokonała w Honda Center kadrę Hiszpanii 90:81 i wysłała w świat bardzo jasny przekaz – czy ktoś miał czelność wątpić w ich potencjał? Mecz z La Roja był przejawem budowania nowej zabójczej drużyny.

Amerykanie wygrali pierwszą kwartę 11 punktami i kontrolowali spotkanie do samego końca. W finałowej odsłonie Hiszpanom udało się zredukować stratę, ale nie do stopnia, z którym rywal nie mógł sobie poradzić. Dla USA był to pierwszy z czterech meczów kontrolnych, jakie zespół rozegra przed rozpoczęciem Mistrzostw Świata. Zespoły spotkały się w Staples Center. Na tle swoich kolegów wyróżniali się Donovan Mitchell oraz Kemba Walker. Pierwszy skończył mecz z dorobkiem 13 punktów, a drugi rozdał 8 asyst i zapewne w takiej roli Walkera widzi Gregg Popovich, przede wszystkim jako dystrybutora.

Amerykanie trafili 11/19 za trzy, wygrali 42:20(!) w zbiórkach i 52:36 w punktach z ławki rezerwowych. Patrząc na te liczbe, 9-punktowe zwycięstwo wydaje się zdecydowanie za niskie. Tak czy inaczej sztab szkoleniowy USA ma znacznie więcej powodów do optymizmu, niż po starciach drużyny z zawodnikami rezerw. Po stronie Hiszpanów 19 punktów Marca Gasola i 13 oczek Ricky’ego Rubio. Goście mieli lepsze momenty, w których zmusili Amerykanów do konkretnych reakcji, ale trudno im było stworzyć stałe źródło punktów. Możecie już zobaczyć 16-minutowy skrót tego sparingu.

Zobacz także: FIBA i NBA to dwa inne światy
fot. Andrew D. Bernstein
Michał Kajzerek
@mkajzerek