A miało być tak pięknie… Nick Nurse pewnie pluje sobie teraz w brodę, że wziął tę robotę. Nie no, pewnie nie, ale krew musi go zalewać, że do Chin zabierze ostatecznie grupę niemal całkowicie okrojoną z zawodników NBA.

Kanadyjczycy mieli być czarnym koniem rozgrywek w Chinach. Przecież po parkietach NBA biega coraz więcej zawodników reprezentujących kraj klonowego liścia, którzy ocierają się o status ligowej gwiazdy. W teorii więc skład Kanady na zbliżające się mistrzostwa świata wyglądał naprawdę imponująco i z takim zestawem trener Nick Nurse mógł myśleć o walce w strefie medalowej. Potem jednak zaczęły mu odpadać kolejnej nazwiska.

Kelly Olynyk przez uraz kolana zrezygnował, bo przed nim ważny sezon w Miami. Tym razem odmówić musiał zawodnik Sacramento Kings – Cory Joseph. Nie poleciał z kadrą do Australii, gdzie odbywa się kolejny etap przygotowań. Twierdzono jednak, że Cory dołączy do drużyny później. Tak się jednak nie stanie, a to oznacza, że jedynym graczem z NBA na kanadyjskim pokładzie jest Khem Birch z Orlando Magic.

Wcześniej zrezygnowali – RJ Barrett, Jamal Murray, Chris Boucher, Tristan Thompson oraz Andrew Wiggins. Czemu odpuścił Joseph? Nie ma w tej sprawie pełnej jasności. Latem podpisał w Sacramento 3-letni kontrakt za 37 milionów dolarów. Zapewne “chciał się odpowiednio przygotować do sezonu”. Kanada by uzyskać kwalifikację na Igrzyska Olimpijskie, musi skończyć turniej jako najlepszy zespół Ameryk lub jako drugi najlepszy. Walczy z USA, Portoryko, Brazylią, Argentyną, Wenezuelą i Dominikaną. Zadanie karkołomne, ale taki jest cel.

Zobacz także: LAL testują centrów
fot. Justin Tang/CP
Michał Kajzerek
@mkajzerek