Trudno uwierzyć, że po wszystkim, co zobaczyliśmy tej wiosny, czekają nas jeszcze trzy najważniejsze serie tego sezonu. Każda z czterech drużyn, które pozostały w stawce, ma mnóstwo argumentów na to, by zaskoczyć swoich rywali. Kogo zobaczymy w Finałach?

 

#1 Milwaukee Bucks – #2 Toronto Raptors

Który match-up będzie najważniejszy w serii?

Grzegorz Kordylas: Nie ma tu żadnych wątpliwości. Giannis vs Kawhi. Możemy spodziewać się, że obaj trenerzy będą wysyłać przeciwko nim różnych obrońców, jednak kiedy będą ważyć się losy spotkań, sprawa rozstrzygnie się między tą dwójką. To, jak wielki wpływ ma Leonard na grę Raptors widzieliśmy w poprzedniej serii. Bucks prezentują dużo równiejszą formę jako kolektyw, ale w dużej mierze polegają na Giannisie, zwłaszcza grając przeciwko rosłym rywalom, takim jak Raptors. W sezonie regularnym Bucks wygrali 2 z 3 spotkań, w których wystąpili Antetokounmpo i Leonard. Co ciekawe – w każdym z tych trzech meczów wygrywali goście. Czeka nas kawał serii.

Michał Kajzerek: Podejdę to tematu trochę inaczej – Kyle Lowry vs. Eric Bledsoe. Wszystko zależy od tego, jak Toronto Raptors podejdą do obrony Giannisa Antetokounmpo. Jedna ze strategii mówi o odpuszczeniu lidera i przykryciu całej reszty, dlatego tak ważne będzie m.in. przypilnowanie Erica Bledsoe, odgrywającego kluczową rolę w funkcjonowaniu zarówno ofensywny, jak i defensywy Milwaukee Bucks. Szczerze powiedziawszy nie wiem, czy w obecnej formie Lowry sobie z wyzwaniem poradzi, ale na pewno ma umiejętności i doświadczenie, by stonować zapędy Bledsoe.

Czy obrona Raptors poradzi sobie z Giannisem?

GK: Trzy dotychczasowe pojedynki obu zespołów w tych składach pokazały, że Giannis może zaszkodzić Raptors na wiele sposobów. W jedynym wygranym przez Toronto Giannis rzucił 43 punkty i choć koniec końców to Raptors udało się wygrać, przez większość meczu właściwie nie mieli na niego odpowiedzi. Dwa pozostałe przypadki – świetnie kryty Antetokounmpo rzucił tylko 19 punktów, przy okazji dominując deski i rozciągając grę. Bucks wygrali oba spotkania.

Nie tylko Giannis, ale także cała ofensywa Bucks, która potrafi dopasować się do stylu gry rywala jak mało która w lidze, będzie dla Raptors wielką zagadką. Nawet trener Nurse przyznał, że to zupełnie inne wyzwanie od tych, z którymi dotychczas sobie radzili. Mają wzrost i warunki, by przeciwstawić się Giannisowi, ale czy mają pomysł jak to zrobić?

MK: Prawdopodobnie nie. Na pewno nie będzie go krył jeden obrońca i będą się zmieniać Serge Ibaka, Pascal Siakam, Marc Gasol i zapewne także Kawhi Leonard. Nie wierzę jednak, by Raptors byli w stanie odciąć Giannisa Antetokounmpo do stopnia, w którym ten po prostu będzie dla Milwaukee Bucks nieproduktywny. Giannis jest bestią, której nie da się zatrzymać w naturalny sposób. Raptors mogą próbować go prowokować, ale będą stąpać po bardzo cienkiej linii.

Ile meczów będzie w tej serii i dlaczego?

GK: 7 meczów. Trudno wyobrazić mi sobie, by któraś z tych drużyn zdominowała serię. Obie potrafią wygrywać na wyjeździe. Bucks nie mieli dotychczas w tych play offach noża na gardle – jestem ciekaw, jak poradzą sobie z presją, gdy seria będzie zbliżać się do końca.

MK: Sześć meczów i myślę, że wygrają Bucks. W tym momencie wydają się drużyną kompletniejszą, składaną skrupulatnie od początku sezonu. Mike Budenholzer wykonał fantastyczną pracę stwarzając swoim zawodnikom doskonałe warunki do rozwoju i współpracy. Kawhi Leonard tym razem nie wystarczy, a nie możemy się spodziewać, że nagle Marc Gasol będzie tym samym Gasolem, którego oglądaliśmy w Memphis i nie możemy oczekiwać, że Lowry złapie regularność, skoro do tej pory mu się to nie udawało. Stawiam na Bucks, bo po prostu są do tej serii lepiej przygotowani.

#1 Golden State Warriors – #3 Portland Trail Blazers

Który match-up będzie najważniejszy w serii?

GK: Pojedynek backcourtów. Każdy z czwórki Curry/Thompson – Lillard/McCollum może przesądzić o losach meczu. To, jak będą ze sobą współpracować i na jakiej skuteczności grać, na dłuższą metę zaważy o tym, jak radzić będzie sobie cała drużyna. Kiedy wróci Durant, przy słabszej grze Splash Brothers będzie zmuszony wziąć odpowiedzialność na siebie. W Portland nie mają tej wygody. Od postawy obrońców zależeć będą losy tej serii.

MK: Bez cienia wątpliwości match-up Stephena Curry’ego z Damianem Lillardem. Dwóch graczy, którzy osiągnęli astronomiczny ofensywny poziom i zapewne będą się chcieli nawzajem rozstrzelać. Dame w tym momencie ma przewagę, złapał na play-offy lepszą formę. Curry z kolei walczy z drobnymi urazami, które wyraźnie wpływają na jego rytm i podejmowane decyzje. Steph jest mimo wszystko nieprzewidywalny, co pokazała druga połowa meczu numer sześć z Houston Rockets. Interesujący może być również strzelecki pojedynek Klaya Thompsona i C.J.-a McColluma.

Czy brak Duranta na początku serii to zła, czy dobra wiadomość?

GK: W kontekście Warriors: Na pierwszy rzut oka to oczywiście duża strata. Durant rzuca w tych play offach 34 punkty na mecz i dopóki Kawhi w pojedynkę nie wygrał meczu numer 7 większość uważała KD za najlepszego gracza tej wiosny. Jeśli Dubs wygrają jednak dwa pierwsze mecze u siebie bez Duranta, pewności siebie powinno wystarczyć im do końca serii, a jego powrót może okazać się wtedy kropką nad I. To jednak mocno naciągana teoria – każdy kibic Golden State wolałby, żeby Kevin był gotowy do gry od początku.

MK:  Kwestia bardzo interesująca, bo bez Kevina Duranta Golden State Warriors po prostu grają inaczej. Uruchamiają ball-movement, uruchamiają zasłony bez piłki i znacznie częściej się nią dzielą szukając optymalnej pozycji do rzutu. Z Durantem siłą rzeczy muszą grać więcej izolacji, bo to koszykówka KD. Pytanie więc – który styl będzie w rywalizacji z Portland Trail Blazers lepszy i czy na pewno będzie Golden State Warriors skrzydłowego brakować? Niewykluczone, że nie… więc na miejscu kibiców GSW szczególnie bym się brakiem Kevina nie przejmował. Mimo to – wolałbym go w składzie mieć, niż nie mieć, o czym świadczy fakt, że zdobyli z nim dwa ostatnie mistrzostwa.

Ile meczów będzie w tej serii i dlaczego?

GK: 6. Na korzyść Warriors. Trail Blazers to dużo lepsza ekipa niż w ostatnich latach, jednak nadal w ogromnym stopniu polegająca na poczynaniach Lillarda i McColluma. W pojedynku z mistrzami NBA są w stanie wygrać pojedyncze mecze, wygranie serii może być jednak poza ich zasięgiem.

MK: Myślę, że Blazers uda się wyrwać jeden mecz, więc skończy się 4-1 dla aktualnych mistrzów. Golden State Warriors mają znacznie więcej doświadczenia w kontekście kompleksowej obrony wszystkich zagrożeń, jakimi mogą w nich rzucić Blazers. Draymond Green jest w tych play-offach defensywną bestią. Klay zapewne będzie chciał kryć Dame’a Lillarda, co może lidera PTB skutecznie ograniczyć. Myślę, że Warriors wygrają tą serię w obronie.

fot.Noah Graham/NBAE
Czytaj także: Bracia Curry tworzą historię!