Są w lidze zawodnicy, którzy grają za pieniądze, na jakie nie zasłużyli (Joakim Noah) albo nie dostali okazji (Luol Deng). Przyglądamy się kilku najgorszym obecnym kontraktom w NBA w kolejności – rzecz jasna – nieprzypadkowej.

 

Hassan Whiteside, Heat

W umowie wysokiego jest ponad 50 milionów dolarów za dwa kolejne sezony. Na rozgrywki 2019/2020 ma opcję zawodnika i jeśli nie rozegra przełomowego sezonu pod okiem Erika Spoelstry, prawdopodobnie wykorzysta opcję, bo na rynku wolnych agentów tyle nie dostanie. W poprzednim sezonie rozegrał 54 mecze i notował średnio 14 punktów i 11,4 zbiórki trafiając 54 FG%.

Tyler Johnson, Heat

39,4 miliona przez kolejne dwa lata. Dobry zawodnik, który wkłada do gry mnóstwo energii, ale te pieniądze znacznie zawyżają jego wartość. Miami Heat rozmawiają o transferze Johnsona do Houston Rockets w zamian za Ryana Andersona, który zresztą…

Ryan Anderson, Rockets

… także gra na przesadzonym kontrakcie. Mike D’Antoni nie potrafi znaleźć w rotacji miejsca dla swojego stretch-four, co jest zaskakujące biorąc pod uwagę fakt, że Anderson pasuje do filozofii pace-and-space. Najwyraźniej jednak nie zapewnia jakości, której trener mógłby zaufać. W jego umowie jest około 40 milionów dolarów za kolejne dwa sezony.

Timofiej Mozgow, Magic

Prawie 33 miliony dolarów za kolejne dwa sezony. Mozgow ma problem polegający na tym, że nigdzie nie jest w stanie ustabilizować swojej pozycji w składzie. Gdyby latem tego roku trafił na rynek wolnych agentów, prawdopodobnie musiałby się zgodzić na minimalny kontrakt.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Andrew Wiggins, Wolves

Obecność Jimmy’ego Butlera była dla Andrew Wigginsa największym problemem w poprzednim sezonie. Konieczność zmieszczenia w rotacji dwóch graczy o podobnej specyfikacji źle odbiła się na Kanadyjczyku. Ten rok temu podpisał kontrakt, który za pięć kolejnych sezonów zagwarantuje mu… 150 milionów dolarów. Dopiero okaże się, czy zawodnik jest wart tych pieniędzy. W poprzednim sezonie notował średnio 17,7 punktu, 4,4 zbiórki i 2 asysty trafiając 43,8 FG% i 33,1 3PT%.

Chandler Parsons, Grizzlies

Upadła gwiazda. Chandler Parsons uporał się z problemami zdrowotnymi, ale nie ma formy – po prostu. Prawie 50 milionów dolarów dla gracza, który notuje 7,9 punktu i 2,5 zbiórki? Parsons dostanie od Memphis Grizzlies jeszcze jedną szansę.

Luol Deng, Lakers

Los Angeles Lakers prawdopodobnie sami nie wiedzą, co mają z Luolem Dengiem zrobić. Luke Walton do tej pory chciał grać młodzieżą, ale po przyjściu LeBrona Jamesa może nieco pozmieniać; może potrzebować więcej doświadczenia i to jest szansa dla Denga. W jego kontrakcie jest niespełna 37 milionów dolarów za kolejne dwa lata. W poprzednim sezonie rozegrał… jeden mecz.

Joakim Noah, Knicks

Człowiek-katastrofa. Jeszcze kilka lat temu jeden z najlepszych defensorów w lidze, ale odkąd męczą go urazy, Noah nie potrafił wrócić do reprezentatywnej formy. Ostatnie doniesienia wskazują na to, że zostanie zwolniony ze swojej umowy jeszcze przed rozpoczęciem sezonu New York Knicks. W umowie Francuza jest jeszcze 39 milionów dolarów za kolejne dwa lata. Phil Jackson był pijany, gdy podpisywał ten kontrakt.

Zobacz także: Rewolucja w NCAA?
fot. Steve Mitchell
Michał Kajzerek
@mkajzerek