Ta seria ma wielu bohaterów. Są momenty, w których kontrolę przejmują rezerwowi. Są takie, w których największe gwiazdy obu drużyn stają na wysokości zadania. Jedno się nie zmienia. Ani przez chwilę w trakcie 4 pierwszych spotkań serii Blazers-Nuggets nie mogliśmy narzekać na nudę.

 

Denver Nuggets – Portland Trail Blazers 116:112 (2-2)

 

Nie inaczej było tym razem, a powodów, by pozostać przed ekranem i podziwiać dwa zespoły, typowane na czarnego konia rozgrywek na Zachodzie, było co nie miara. Wygwizdany przez kibiców w Portland Nikola Jokic (tutaj powód) zalicza drugie z rzędu triple-double (21pkt/12zb/11as). 22-letni Jamal Murray po raz drugi z rzędu rzuca Blazers 34 oczka. Tym razem swoje najważniejsze rzuty oddał z linii osobistych. W ostatnich sekundach meczu gospodarze 3-krotnie wysyłali go na próbę nerwów, licząc, że tym razem się potknie, a oni będą mieli szansę doprowadzić do remisu. Nic z tego. Zamiast wybuchu radości, po każdym rzucie Murray’a w Moda Center zapanowywała cisza.

W tych play offach Jamal trafił wszystkie 18 osobistych w crunch time.

Kiedy nadchodzi ten właśnie kluczowy dla losów meczu czas, obaj trenerzy wbrew pozorom mają jednak mnóstwo opcji. Nie tylko Jokic i Murray po stronie Denver i nie tylko Lillard (28pkt) i McCollum (29pkt) po stronie Portland potrafią rozstrzygnąć mecz. W tej serii widzieliśmy już jak rzuty na wagę złota trafiali choćby Will Barton, Gary Harris, Seth Curry, czy Rodney Hood. Dziś przypadła kolej Bartona:

Blazers także mieli czym zaskoczyć. Seth Curry na moment zamienił się w swojego brata i dosłownie torturował rywali z dystansu, trafiając 3 trójki w minutę.

Nuggets wytrzymali dziś próbę nerwów i znów poradzili sobie z Damianem Lillardem. Choć Dame Dolla zaaplikował im 28 punktów, to znów nie był jego dzień jeśli chodzi o skuteczność (9/22 z gry). W całej serii Lillard trafia ledwie 28% z dystansu. Wygląda na to, że Michael Malone i jego podopieczni wyciągnęli wnioski z pierwszej rundy. W jaki sposób? Niemal za każdym razem, gdy dostaje piłkę, Dame momentalnie otaczany jest przynajmniej przez dwóch obrońców (84% sytuacji) , a do pilnowania go wyznaczeni są głównie Gary Harris i Torrey Craig. O ile z Harrisem radzi sobie dobrze (14/30), w pojedynkach z Craigiem jego skuteczność spada diametralnie (6/22).  Nuggets starają się zmusić go do oddania piłki, co raz na jakiś czas kończy się forsowaniem rzutu i frustracją, a to coś, czego w serii z Thunder nie widzieliśmy ani przez moment.

Jak odpowie Dame? Game 5 w Denver w nocy z wtorku na środę.

fot. Garrett Ellwood/Getty Images
Czytaj także: Kawhi na remis!