Jeden z najlepszych rozgrywających swoich czasów przyznał niedawno, że zaakceptowanie faktu, iż nie pasuje już do koszykówki NBA zajęło mu dwa lata. Okres spędzony w Los Angeles Lakers był jednoznaczną odpowiedzią.

Zawodnikowi tak oddanemu grze naprawdę trudno dojść do wniosku, że przyszedł najwyższy czas, by odwiesić buty na kołek i skupić się na nowym zadaniu. Steve Nash przyznał, że zajęło mu to dokładnie dwa lata. Przez wielu uznawany za jednego z najlepszych rozgrywających w historii, nigdy jednak nie udało mu się sięgnąć po ligowe mistrzostwo. W 2015 roku oficjalnie zrezygnował z kontynuowania swojej kariery. Już grając w koszulce Lakers dojeżdżał do mety na rezerwie.

– Dwa lata zajęło mi zrozumienie tego, że to już koniec – mówi Nash. – Patrząc na moją karierę z perspektywy czasu – nigdy bym nie powiedział, że zagram 18 sezonów. Jestem ogromnym szczęściarzem. W ostatnich latach chciałem nadal grać na bardzo wysokim poziomie. Starałem się wydłużyć karierę jak tylko mogłem. Niczego jednak nie żałuje – podkreśla.

Odkąd Nash zakończył karierę, pracował w roli konsultanta dla graczy oraz ekip. W 2017 roku był w sztabie Golden State Warriors i zdobył z drużyną mistrzostwo NBA. W karierze rozegrał 1217 meczów i notował w tym czasie na swoje konto średnio 14,3 punktu, 8,5 asysty trafiając 49% z gry i 42,8 3PT%.

Zobacz także: Beasley wpadł na testach
fot. Robert Hanashiro-USA TODAY Sport
Michał Kajzerek
@mkajzerek