Już wkrótce w NBA może czekać nas zmiana, która wstrząśnie koszykarskim rynkiem. Całkiem prawdopodobne, że młodzi zawodnicy nie będą musieli spędzić roku na uczelni, by grać w lidze. Tym samym NCAA może stracić wielu graczy przynoszących znaczne zyski, a do NBA powrócą 18-latkowie.

 

Jeszcze w grudniu, w rozmowie z dziennikarzami ESPN, Adam Silver mówił:

Myślę, że coś musi się zmienić. Z naszego punktu widzenia, jeśli zawodnicy podczas swojego jedynego roku na uczelni nie otrzymują tego, co chcielibyśmy, aby otrzymywali wchodząc do NBA – np. nie grają w turnieju NCAA, nie rywalizują na najwyższym szczeblu rozgrywek – powinniśmy zrobić krok w tył i zastanowić się, czy lepsze nie będzie zapewnienie im niezbędnego zaplecza przez 24 godziny na dobę.

Wczoraj, podczas konferencji prasowej w Las Vegas, gdzie odbywa się turniej Ligi Letniej, Silver wrócił do tematu, mówiąc:

Z mojego punktu widzenia jesteśmy gotowi na tę zmianę.

Jednocześnie Michele Roberts. szefowa związku, która dopiero co podpisała z ligą nową, 4-letnią umowę, przyznała, że oświadczenia w tej sprawie możemy spodziewać się już wkrótce.

Wyprzedaż w Nike! Z kodem 20EXTRA dodatkowe 20% rabatu do rzeczy na wyprzedaży!

Będzie to powrót do starych zasad, w ramach których zawodnicy mogli dołączyć do NBA prosto z liceum. Takie rozwiązanie było jednak rzadkością – najgłośniejszymi przypadkami byli m.in. Kobe Bryant, LeBron James, Kevin Garnett, czy Dwight Howard. W ostatnich miesiącach uniwersytecka liga NCAA straciła nieco swoją renomę, głównie poprzez ujawnienie afery korupcyjnej. Uczelnie zarabiają na koszykówce ogromne pieniądze, podczas gdy zawodnikom nie wolno przyjmować nawet niewielkich prezentów ani kontaktować się z agentami.

Czy po wprowadzeniu zmian na przejście do NBA bezpośrednio z liceum znajdzie się więcej chętnych?

Grzegorz Kordylas
Czytaj także: Co dalej z Rockets?