Nieczęsto sędziowie są do tego stopnia wściekli, że od razu wyrzucają z parkietu obu trenerów. Jim Boylen i Doc Rivers mocno jednak pracowali na to, co ich ostatecznie spotkało.

 

Aż 10 remisów i 22 zmiany na prowadzeniu oglądali kibice w Staples Center podczas starcia Clippers z Bulls. Po niezwykle zaciętej drugiej połowie, w trzeciej kwarcie do głosu doszli gospodarze rzucając 45 punktów. Clippers zaczęli budować prowadzenie, które w końcówce kontrolowali. Na 1:10 przed końcem trzeciej kwarty podopieczni Doca Riversa prowadzili 91:76, więc czuli się komfortowo. Montrezl Harrell zrobił faul w ataku i do tego stopnia rozwścieczył Jima Boylena, że ten zaczął krzyczeć na… Doca Riversa.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Panowie zaczęli się między sobą kłócić, co spowodowało, że sędziowie ukarali obu przewinieniami technicznymi. Na tym się jednak nie skończyło, bo Boylen i Rivers stwierdzili, że przepychanka słowna nie dobiegła końca i kontynuowali przekrzykiwanie. To właśnie wtedy sędzia Jason Philips stwierdził, że wystarczy już tego i wyrzucił obu z parkietu. Riversa taki los spotkał w tym sezonie po raz drugi. Boylen z kolei doświadczył tego po raz pierwszy w karierze.

Zobacz także: Walton nie musi się martwić o przyszłość?
fot. Matthew Stockman/Getty Images
Michał Kajzerek
@mkajzerek