Mecz nr 7 to esencja koszykówki. Chris Paul pracował cały sezon, by właśnie w takich momentach decydować o losach spotkania. Niestety jeden z najlepszych rozgrywających w lidze, akcji może przyglądać się z boku.

 

Houston Rockets przegrali w meczu nr 6 w Oakland. W pierwszej kwarcie prowadzili już 17 punktami, ale po wyjściu z szatni Golden State Warriors ich po prostu rozmontowali. W ostatniej kwarcie Rox byli w stanie zanotować zaledwie 9 punktów. Brak CP3 był niezwykle widoczny. Momentami Rockets brakowało lidera. Paul w międzyczasie walczy z urazem ścięgna podkolanowego. To niezwykle kłopotliwa kontuzja, która gdy nie jest dobrze wyleczona, może się ciągnąć tygodniami. Tymczasem mecz nr 7 już za dwa dni. Czy w Houston zdążą postawić zawodnika na nogi. Szanse są małe.

– Wróci tak szybko, jak szybko będzie to możliwe – mówił D’Antoni. – Nie było szans, by zagrał w meczu nr 5. Jest załamany, wszyscy jesteśmy, ale walczymy dalej. Chris jest integralną częścią tej drużyny i gdyby mógł, przeprowadziłby nas do finału samą siłą woli – zakończył.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

To duży cios w rotację D’Antoniego. Zwłaszcza, że od początku sezonu szkoleniowiec przygotowywał grę pod dwójkę zawodników z obwodu. Brak CP3 oznacza, że więcej obowiązków siłą rzeczy spadnie na Jamesa Hardena. W 15 meczach PO, Paul notował na swoje konto średnio 21,1 punktu, 5,9 asysty i 5,8 zbiórki trafiając 45,9 FG% i 37,4 3PT%. Wielka szkoda, że taki gracz nie może rywalizować na najwyższym poziomie w prawdopodobnie najważniejszym meczu jego kariery.

Zobacz także: Wracamy do Houston
fot. AP Photo/David J. Phillip
Michał Kajzerek
@mkajzerek