Kevin Durant w długim wywiadzie dla The Wall Street Journal opowiedział o kilku ważnych kwestiach związanych z jego karierą. Zdradził m.in., że nigdy nie czuł się prawdziwą częścią rodziny Golden State Warriors.

Przed zawodnikiem Brooklyn Nets kilka miesięczny żmudnej rehabilitacji, w trakcie której Durant z boku będzie przyglądał się swojej nowej drużynie. Latem zrezygnował z możliwości pozostania z Golden State Warriors i razem z Kyrie Irvingiem przeniósł się do Nowego Jorku. Decyzja o opuszczeniu drużyny, z którą zdobył dwa mistrzostwa była podyktowana wieloma czynnikami.

– Dołączyłem do GSW i chciałem być częścią ich rodziny. Czułem się przez nich zaakceptowany, ale nigdy nie zostałem jednym z nich. Nie zostałem tam wybrany w drafcie, tak jak Stephen Curry, Draymond Green i Klay Thompson. Andre Iguodala zdobył z nimi pierwsze mistrzostwo – mówi KD. – Reszta graczy odbudowywała tam swoje kariery. Co ja miałem odbudować? Co miało się stać ze mną? Miałem już na koncie MVP i kilka tytułów najlepszego strzelca. Z czasem zacząłem rozumieć, że jestem inny od tych gości. Nikomu nie miałem tego za złe – dodaje.

KD przyznał również, że nigdy nie będzie czuł się przywiązany do Oklahomy, gdzie spędził pierwszych osiem sezonów swojej kariery. Teoretycznie po takim okresie ekipa po zakończeniu kariery gracza powinna pomyśleć o powieszeniu dla KD baneru pod kopułą, ale ten pomysł może się kibicom nie spodobać. Rozstanie zawodnika ze społecznością OKC było bardzo szorstkie i zostawiło ranę.

– Za każdym razem, gdy wchodzę do tej areny czuję toksyczną atmosferę. Cała organizacja – trenerzy, sztab medyczny, pracownicy klubu nie rozmawiają ze mną. Są na mnie wkurzeni? To wszystko przez to, że zostawiłem drużynę i zacząłem grać dla innej? Przez takie nastawienie nigdy nie będę się czuł do Oklahomy przywiązany. Chciałem tam kiedyś wrócić, ale teraz nie mogę nikomu zaufać. Odkąd odszedłem nie miałem szansy porozmawiać z nikim z tego zespołu… – dodaje.

Najwyraźniej mocno to Duranta boli. Z Thunder ostatecznie tytułu nie zdobył, ale razem z Russellem Westbrookiem poprowadził OKC do finału NBA w 2012 roku, gdy Thunder przegrali z Miami Heat LeBrona Jamesa 1:4. Czy relacje Duranta z Oklahomą kiedykolwiek ulegną zmianie? Zawodnik najwyraźniej stracił na to nadzieję.

Zobacz także: Hiszpania za mocna
fot. Yahoo!
Michał Kajzerek
@mkajzerek