Kyle Kuzma nie ma powodów do narzekań. 24-latek ma za sobą znakomity sezon w Lakers, został jednym z nielicznych młodych graczy, którzy zostali w klubie po gorącym lecie, a teraz, jakby tego było mało, ma nowego sponsora.

Na umowę sponsorską zasłużył jako mało który zawodnik jego pokolenia. Odkąd 2 lata temu po raz pierwszy postawił stopę na parkietach NBA, Lakers mają z niego sporo pożytku. Gdyby nie znakomite rozgrywki w wykonaniu Bena Simmonsa i Donovana Mitchella, to Kyle byłby faworytem do nagrody ROTY za sezon 2017/2018. W minionym sezonie było jeszcze lepiej – Kuzma rzucał 18,7 punktu na mecz i był jednym z nielicznych jasnych punktów w rozczarowującej ekipie Lakers.

Teraz zbiera tego żniwa. Kontrakt odzieżowy, jaki podpisał z Nike przed rozpoczęciem kariery w NBA wygasł i Kyle stał się tego lata wolnym agentem w świecie obuwia sportowego. O jego względy walczył, a jakże, Nike (oraz Jordan Brand) i Puma. Ostatecznie walkę o względy 24-latka wygrała niemiecka firma, której Kuzma ma stać się twarzą w koszykarskim świecie. Umowa opiewa na pięć lat.

Puma zbiera sobie całkiem niezłą młodą ekipę – oprócz Kyle’a w ostatnim czasie do grona zawodników sponsorowanych przez tę markę dołączyli Marvin Bagley, RJ Barrett, Terry Rozier i DeAndre Ayton. Niemiecka firma obrała więc ciekawą strategię powrotu na koszykarskie parkiety po latach nieobecności. Czy skuteczną – to się okaże. Przebić Adidasa (Harden, Lillard), Nike (LeBron, KD), czy Under Armour (Curry, Embiid) będzie trudno, ale niewykluczone, że nieszablonowym sposobem działania Puma przysporzy sobie sympatyków.

Póki co – idzie dobrze.

Grzegorz Kordylas
fot. Marcio Jose Sanchez/Associated Press
Czytaj także: Debiut Irvinga przełożony!