Verizon Center było w ekstazie, gdy ich zespół runem 26:0 w trzeciej kwarcie spotkania uciekł na dobre i wykorzystał przewagę parkietu w półfinałowej rywalizacji. Celtics i Wizards wracają do Bostonu z remisem w serii.

 

Celtics – Wizards 102:121 (2-2)

Na twarzach zawodników Scotta Brooksa malowała się intensywność, która bardzo dobrze oddała atmosferę tej serii. Washington Wizards nie chcieli po prostu pokonać Boston Celtics – chcieli ich zmieść, zgnieść, zjeść i zrównać z ziemią. Run 26:0 w trzeciej kwarcie meczu załatwił wszystko, czego Wizards potrzebowali. Pozwolił im poczuć, jak smakuje dominacja, a ponadto wyrównał stan serii, co oznacza, że piłeczka jest po stronie Brada Stevensa. Wizards chcą przełamać niemoc na wyjazdach tak, jak zrobili to w serii z Atlantą Hawks.

Podczas tej wspaniałej ucieczki Wizards, goście z Bean-City popełnili 8 strat, byli 0/5 z gry i dwa razy z rzędu nie byli w stanie wyprowadzić rzutu w 24 sekundy. Szczególnie ten ostatni fakt pokazuje, co miało kluczowe znaczenie w zorganizowaniu tej destruktywnej serii. To była defensywa totalnie odcinająca dopływ tlenu do płuc ofensywy Boston Celtics. Dobra obrona pozwoliła gospodarzom na wyprowadzanie kontr, napędzanie akcji i zdobywanie łatwych punktów.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Brad Stevens mówił po meczu, że gdy już tracisz piłkę przeciwko defensywie Wizards, to lepiej posłać ją w trybuny i móc ustawić swoją obronę, w innym wypadku ekipa z DC zdominuje Cię swoim tempem gry w kontrze. To Wiz zrobili w tej serii runy 22:0, 16:0 i teraz 26:0. Jest to zatem konkretny problem, z którym w Bostonie nie potrafią sobie poradzić. Nawet time-outy i próba wybicia rywala z rytmu były po prostu nieskuteczne. To interesujący test zarówno dla trenera Stevensa, jak i jego zawodników.

Marcin Gortat rozegrał przyzwoity mecz, mając współczynnik +34 – najwyższy obok Otto Portera Jr. To pokazuje, jak wiele znaczy dla swojej drużyny po obu stronach parkietu. Zanotował 6 oczek i 7 zbiórek. Najlepszym punktującym gospodarzy był Bradley Beal z dorobkiem 29 oczek (11/16 FG, 3/6 3PT, 4/4 FT). John Wall napędzający grę w trzeciej kwarcie dołożył 27 punktów, 12 asyst, 5 przechwytów i blok. Znakomicie mecz rozpoczął Isaiah Thomas notując 17 punktów w pierwsze 15 minut (w tym 5 trójek z rzędu). Ale mecz ostatecznie skończył z dorobkiem tylko 19 oczek.

Zobacz także: LBJ wysłał Raptors na wakacje
fot. Ned Dishman
Michał Kajzerek
@mkajzerek