Nowy asystent trenera Los Angeles Lakers będzie także najlepiej zarabiającym asystentem w historii ligi. To jednak nie byle kto, bo jeden z najlepszych rozgrywających w historii – sam Jason Kidd.

 

Niewykluczone, że zanim Los Angeles Lakers wybrali Franka Vogela, to mieli już obsadzonego Jasona Kidda w roli asystenta. Tyronn Lue nie chciał Kidda w składzie. Prawdopodobnie bał się, że ten będzie podkopywał jego pozycję. Vogel nie miał nic przeciwko. Kidd ma się skupić na indywidualnej pracy m.in. z Lonzo Ballem. Przy okazji zgarnie za to naprawdę solidną sumę. Były zawodnik wykorzystał fakt, że Lakers naprawdę zależy na tym, by ściągnąć go na ławkę, dlatego poprosił o wypłatę, jakiej żaden asystent jeszcze nie otrzymał.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Niestety nie znamy konkretnej kwoty, ale źródła Shamsa Charanii twierdzą, że Kidd będzie najlepiej opłacanym asystentem w historii. To oznacza, że przebił 6,5 miliona dolarów w 4-letniej umowie, jaką z Cleveland Cavaliers podpisał Tyronn Lue w 2014. Kidd ma kreatywnie prowadzić rozwój młodych zawodników (nie tylko Lonzo). Ciekawe jednak, czy będzie rozliczany za ich pracę na parkiecie? Tam ich minutami będzie zarządzał już Frank Vogel. Generalnie układ jest dziwny, co może prowadzić do kolejnych absurdów w szatni Lakers. Nie wszyscy są przekonani, czy Kidd to na pewno dobry wybór.

Zobacz także: Wracamy do Bay! 
fot. Maddie Meyer
Michał Kajzerek
@mkajzerek