Nikt nie chce znaleźć się w pozycji, w której do awansu potrzebuje czterech zwycięstw z rzędu przeciwko najlepszej drużynie naszych czasów. Bez wątpienia Houston Rockets grają dziś u siebie o życie i po dwóch bardzo bolesnych porażkach w Oracle mają nadzieję, że wreszcie uda im się pokonać ekipę Steve’a Kerra.

 

Rok temu prowadzili już 3-2, kiedy kontuzja Chrisa Paula pokrzyżowała im plany. Kilka dni temu okazało się, że według Rockets to sędziowie odebrali im szansę na pierwsze mistrzostwo od 1995 roku. Dubs odrobili stratę i spotkali się w Finałach z Cleveland, z którymi rozprawili się szybciej, niż sądzono.

Teraz Warriors mają szansę zostać pierwszą drużyną od legendarnych Celtics z lat 60-tych, która awansuje do pięciu serii finałowych z rzędu. I choć droga do Finałów jest jeszcze bardzo długa, pokonanie Rockets w dzisiejszym meczu z pewnością będzie ogromnym krokiem wprzód. Według wielu, przeszkodzić mogą sobie  w tym tylko oni sami – brakiem koncentracji, lekceważeniem rywali, konfliktami wewnętrznymi. Kevin Durant ma pewność, że żadna z tych rzeczy nie przyćmi im drogi do wygrania tej serii:

Oczywiście, że szanowaliśmy Clippers. Nie chcę, żeby było to tak postrzegane. Tę drużynę [Rockets] szanujemy tym bardziej, bo graliśmy z nią wcześniej. Doszło do 7 meczów. To wyższy poziom szacunku i wiedzy o rywalu. Jesteśmy bardziej skupieni na celu, ponieważ wiemy, że mogą nas pokonać.

Wtóruje mu Steve Kerr:

Game 2 przeciwko Clippers zmienił całą serię. 31 punktów przewagi i porażka na własnym parkiecie. Teraz wszystko jest inne. Wykonaliśmy kawał dobrej roboty w Oakland – wygraliśmy dwa mecze po ciężkiej walce. Jesteśmy w dobrej pozycji, ale przed nami długa droga.

W tych play offach Rockets jeszcze u siebie nie przegrali. Seria z Jazz poszła im zaskakująco łatwo. Nikt nie ma wątpliwości, że podopieczni Mike’a D’Antoniego są w stanie czynić cuda. Kibiców w Houston martwić może tylko jedno – oczy Jamesa Hardena.

The Beard przyznaje, że widoczność jest już lepsza – pozostał tylko ból. Kibice w Oracle nie ułatwiali sprawy i rzekomo mieli świecić MVP minionego sezonu w oczy laserami. Lekarze w Houston oznajmili jednak Hardenowi, że nie ma żadnych poważnych uszkodzeń i, że wszystko z czasem wróci do normy. Czasu jest jednak niewiele – Rockets muszą wygrać dzisiejszy mecz, jeśli chcą zachować szanse na awans do Finałów Konferencji.

Game 3 w nocy z soboty na niedzielę o 2:30 naszego czasu.

fot. Yahoo! Sports
Zobacz także: Brown ZNÓW bierze Giannisa na plakat!