Już w tym roku Hiszpanie powalczą o kolejne złoto Mistrzostw Europy. To reprezentacja Sergio Scariolo i Pau Gasola wyeliminowała Polskę w 2015. La Roja nie chce odpuszczać, dlatego Gasol zdecydował się raz jeszcze pomóc drużynie narodowej.

 

Turniej w 2015 miał być ostatnim 36-letniego skrzydłowego. Hiszpanie zdobyli złoto, więc Gasol w dobrym stylu pożegnał się z karierą reprezentacyjną. Jednak weteran ma ochotę na jeszcze jeden tryumf i poprzez oficjalną stronę FIBA, ogłosił swój powrót. Nie wykluczył nawet udziału w Mistrzostwach Świata, które odbędą się za dwa lata w Chinach. Nie będzie mógł jednak pomóc reprezentacji Hiszpanii w trakcie eliminacji, bowiem w tym czasie będzie rozgrywał kolejny sezon w trykocie San Antonio Spurs.

– To prawda, mam zamiar walczyć o kolejny medal i sukces z reprezentacją. Każdy turniej może być ostatnim. W każdym dajesz z siebie absolutnie wszystko. Zobaczymy, co się stanie przy okazji Mistrzostw Świata i czy wtedy również zagram – mówi Gasol.

Do Gasola dołączy inna legenda hiszpańskiej koszykówki, mianowicie Juan Carlos Navarro – jeden z najlepszych rozgrywających w historii europejskiej koszykówki. On powinien znaleźć się także w składzie Sergio Scariolo na fazę eliminacyjną. Hiszpanie w grupie zmierzą się z Chorwacją, Czechami, Węgrami, Czarnogórą i Rumunią. Natomiast tegoroczna walka o mistrzostwo Europy rozpocznie się 31 sierpnia i potrwa do 17 września. Gracze z Półwyspu Iberyjskiego są jednym z głównych faworytów.

Za to reprezentację Polski czeka spore wyzwanie. W grupie A podopieczni Mike’a Taylora zmierzą się z Finlandią, Francją, Grecją, Islandią i Słowenią. Kadra ma szansę na nawiązanie walki, ale o awans będzie niezwykle trudno. Wiele sprowadzi się do tego, kogo ostatecznie Taylor będzie miał do dyspozycji. Przygotowania zespół rozpocznie w Wałbrzychu i pod koniec lipca rozegra sparingowe mecze z reprezentacją Czech. Drodze Polaków do EuroBasketu oraz ich zmaganiom już na samej imprezie będziemy się z bliska przyglądać.

Zobacz także: Melo już w drodze do Houston?
fot. Boris Streubel
Michał Kajzerek
@mkajzerek