Po raz czwarty w pięciu ostatnich sezonach Golden State Warriors wyrzucili Houston Rockets za burtę w trakcie play offs. Tym razem podopieczni Mike’a D’Antoniego próbowali powstrzymać rywali nie tylko podczas meczu – jak dowiadujemy się z lektury The Athletic, Chris Paul miał uniemożliwić Stephenowi Curry’emu trening rzutowy przed meczem w Houston.

 

Kilka chwil po wczorajszym zwycięstwie w meczu numer 6, Stephen Curry, udając się do szatni, spotkał po drodze Draymond Greena, przybił mu piątkę i krzyknął: Wyrzuć mnie jeszcze raz z parkietu, chłopcze! Słowa te nie były jednak skierowane bezpośrednio do DG. Rzekomym adresatem miał być Chris Paul.

Według Marcusa Thompsona II  z The Athletic  za tymi słowami kryje się bowiem historia związana z meczem numer 4. Dzień przed pojedynkiem w Houston, rozgrywanym przy stanie 2-1 dla Warriors, Eric Housen, kierownik drużyny z Oakland, zarezerwował halę Toyota Center, by Curry mógł oddać trochę rzutów. Dowiedziawszy się o całej sprawie, Chris Paul postanowił…udać się do hali i samemu rozpocząć trening. Kiedy gwiazdor Warriors przybył na miejsce okazało się, że parkiet jest zajęty, a Paul nie zamierzał nawet dzielić się z nim drugą połową boiska.

Historię w innym świetle przedstawia Irv Roland ze sztabu trenerskiego Rockets. Według niego – obaj panowie minęli się w trakcie treningu i nie było między nimi żadnych nieporozumień. Roland miał zapytać Stephena jak długo chce jeszcze trenować, by gracze Rockets także mogli skorzystać z parkietu.

Jakkolwiekby nie było – cała sytuacja tylko podkręciła i tak gorącą już atmosferę między obiema drużynami. Póki co, na parkiecie, od lat niepodzielnie rządzą Warriors. A Rockets muszą przełknąć kolejną bardzo gorzką pigułkę.

fot.  Karen Warren
Czytaj także: Nowy trener Lakers!