Lakers oficjalnie rozpoczęli pogoń za playoffs. W pierwszym meczu po przerwie na All Star Weekend Jeziorowcy pokonali Houston Rockets 111:106. Lebron swoją grą potwierdził, że nie odpuścił tego sezonu i zamierza walczyć.

 

 

Właściwie większość meczu przebiegało pod dyktando Houston i do połowy 3 kwarty nic nie zapowiadało wygranej Lakers. Ale King James i spółka włączyli drugi bieg i odrobili 19 punktową stratę unikając sweepu w konfrontacji z Rockets. Wszyscy gracze mocno eksploatowanej pierwszej piątki zaliczyli dwucyfrowy wynik w punktach. Lebron podszedł do meczu na poważnie. Był aktywny i nawet bronił. Zagrał ponad 40 minut i w tym czasie zdobył 29 punktów, 11 zbiórek i 6 asyst. Oprócz zaangażowanego Jamesa, fanów Lakers musiała ucieszyć postawa Brandona Ingrama. Grający 3 rok w barwach Lakers skrzydłowy miał wyraźne problemy z dostosowaniem się do stylu gry Lebrona w pierwszej połowie sezonu. Dzisiaj był wyjątkowo aktywny i agresywny. Nie bał się wchodzić pod kosz, wymuszając przy tym 14 rzutów osobistych. Trener Walton widząc dobrą grę swojego podopiecznego długo trzymał go na parkiecie. W 41 minut zdobył 27 punktów i 13 zbiórek. Kyle Kuzma dorzucił 18 punktów, Reggie Bullock 14, a JaVale McGee 11. Co ciekawe cała reszta zespołu LAL zdobyła łącznie tylko 12 punktów.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Houston po wielu tygodniach problemów zdrowotnych miało dzisiaj na parkiecie swoją wielką trójkę: Hardena, Paula oraz Clinta Capellę. The Beard wprawdzie przedłużył do 32 swoją serię meczów, z co najmniej 30 punktami ale to nie wystarczyło na Lakers. Zawiodła główna broń zespołu z Texasu. Zawodnicy Rockets trafili tylko 12 trójek na 42 próby. CP3 w końcu zagrał całkiem nieźle. Zabrakło mu jednej asysty do triple-double (29 pkt, 10 zbiórek i 9 asyst). Dla Clinta Capeli był to pierwszy mecz po przerwie spowodowanej kontuzją kciuka. Wyraźne było widać, że brakuje mu ogrania i potrzebuje trochę czasu aby „zrzucić rdzę”.

Dzisiejsze zwycięstwo Lakers przy jednoczesnej porażce Sacramento Kings w meczu przeciwko Warriors, pozwoliło zmniejszyć dystans między oboma zespołami, zajmującymi aktualnie 10 i 9 miejsce w tabeli konferencji zachodniej.

Zobacz także: Linijka Dnia: double-double Bobana
fot. Getty Images
Tomasz Kubień