Drugi rok z rzędu ekipa Virginia Cavaliers przystępowała do turnieju NCAA rozstawiona z #1. Patrząc na to, jak potoczyły się turnieje rok po roku, trudno wyobrazić sobie ich bardziej sprzeczny przebieg.

 

Nieco ponad rok temu, a dokładnie rok i 23 dni, ekipa Virginii była najbardziej przegraną, żeby nie powiedzieć frajerską drużyną w kraju. Jako pierwszy faworyt rozstawiony z #1 w historii przegrała z numerem 16. Ekipa UMBC zawstydziła Cavaliers przed całym koszykarskim światem. Był tylko jeden sposób, by zmazać tę plamę na honorze – zdobyć mistrzostwo, dzięki któremu każdy, kto pomyśli o pamiętnej porażce, od razu skojarzy ją z tym, co stało się rok później.

Ty Jerome, jeden z autorów sukcesu, przyznał:

Zapomnijcie o zeszłym roku. To jest to o czym marzysz od dziecka. Nawet nie myślę teraz o UMBC. Myślę o tym, że spełniło się moje marzenie, a nawet więcej, bo nigdy nie wyobrażałem sobie, że spędzę rok z ludźmi, których naprawdę kocham. Niewielu ludzi potrafi dogadać się tak jak my, więc dzielenie z nimi temu momentu jest niesamowite.

Niewiele brakowało, a Cavaliers musieliby mierzyć się jednak z kolejną druzgocącą porażką. Jeszcze na kilkanaście sekund przed końcem meczu przegrywali 3 punktami, kiedy najważniejszy rzut tego wieczoru trafił De’Andre Hunter (27pkt).

Także Hunter rozpoczął najważniejszy run w dogrywce, trafiając trójkę przy stanie 73:72 dla ekipy Texas Tech. Virginia zakończyła mecz runem 13:4 i po raz pierwszy w historii zdobyła krajowe mistrzostwo.

Czy to nie życie pisze najlepsze scenariusze?

fot. John McDonnell/The Washington Post via Getty Images
Czytaj także: Rekord trójek Rockets!