18 lat po fatalnym zdarzeniu w Buzz Club w Bostonie, Paul Pierce opowiedział o zmaganiach z samym sobą jakie towarzyszyły mu wiele miesięcy po wypadku. Wspomnienia legendy Celtics to część tekstu Jackie MacMullan, która przygląda się problemom mentalnym wybranych zawodników NBA.

 

25 września 2000 roku 22-letni Paul Pierce, wchodzący właśnie w najlepsze lata swojej kariery, został dźgnięty nożem 11 razy podczas pobytu w Buzz Club w Bostonie. Jedna z ran była głęboka na prawie 20 centymetrów – zaledwie kilka centymetrów od serca. Pierce przeszedł operację płuca po której okazało się, że życie uratowała mu grubość jego skórzanej kurtki.

Cały koszykarski świat zszokował fakt, że kilka tygodni po tym zdarzeniu Paul wrócił na parkiet i rozegrał 82 mecze sezonu regularnego notując w nich średnio ponad 25 punktów i 6 zbiórek na mecz. Sam przyznaje jednak, że koszykówka była jedyną odskocznią, która pozwoliła mu nie zwariować.

Przez rok zmagałem się z depresją. Uratowała mnie koszykówka.

Miesiące po wypadku upłynęły Pierce’owi pod znakiem nerwowości, samotności i paranoi. Celtics oferowali pomoc, którą odrzucił – Myślałem, że poradzę sobie ze wszystkim sam. Nie chciałem by ktokolwiek wtrącał się w moje sprawy.

Te jednak miały się co raz gorzej. Kilka miesięcy po zdarzeniu zawodnik C’s, który przez cały czas starał się unikać wyjść do miejsc publicznych, odwiedził restaurację Morton w Bostonie. Podczas kolacji podszedł do niego menedżer i powiedział, że czeka na niego telefon, rzekomo od przyjaciela. Po podniesieniu słuchawki Pierce zamiast znajomego głosu usłyszał śmiertelne pogróżki, które wpędziły go w paranoję.

Wtedy zacząłem naprawdę wariować. Nie chciałem wychodzić nigdzie. Policja pilnowała mojego domu przez wiele miesięcy. Byłem w rozsypce.

Myślę, że to było powodem, dla którego tak szybko wróciłem na parkiet. Nie wytrzymałbym siedząc w domu, myśląc o ataku i nie pracując. Chodziłem na każdy trening, siedziałem przy linach bocznych, tylko tam czułem się bezpiecznie. Nie chciałem, by treningi się kończyły – musiałem wtedy wrócić do świata, który mnie przerażał.

Nie chciałem być blisko tłumów. Kiedy znalazłem się wśród ludzi, cały się trząsłem. Minęły lata zanim się tego wyzbyłem. Kiedy ktoś przypadkiem wpadł na mnie na ulicy byłem bliski wariactwa.

Dziś The Truth wie, gdzie popełnił błąd. Pomoc psychologiczna oferowana przez klub była najbardziej rozsądnym rozwiązaniem. Próbując poradzić sobie z tym na własną rękę, Pierce odseparował się od kolegów z drużyny, przyjaciół i rodziny.

Powinienem otworzyć się dużo wcześniej. To pożerało mnie od środka. Kiedy wreszcie zacząłem rozmawiać o tym z rodziną, to mi pomogło.

Zrozumiałem, że powinienem zrobić to dużo wcześniej. Dziś powtarzam to każdemu – korzystajcie z pomocy, której potrzebujecie. Moja depresja była naprawdę poważna. Nie wyobrażam sobie powrotu do do tamtego stanu.

Obszerny tekst na temat problemów, z jakimi zmagali się m.in. Kevin Love i Chris Bosh, znajdziecie na oficjalnej stronie ESPN.

Oskarżony o atak William Ragland został skazany na 7-10 lat więzienia. Wcześniej sąd w Bostonie skazał go na 21-25 lat za ostrzelanie grupki ludzi na ulicy w Bostonie. W zdarzeniu zginęła jedna osoba, a Ragland miał wtedy…14 lat. W 2002 roku na temat ataku na Pierce’a powiedział:

Jest mi bardzo przykro z powodu incydentu, ale utrzymuję, że ludzie, którzy faktycznie stali za atakiem, nadal są na ulicy. Chciałbym przeprosić Paula za to co się stało, ale to nie ja dźgałem go nożem.

Grzegorz Kordylas
fot.  Steven Senne/AP Photo
Czytaj także: Harden i Westbrook znowu razem na parkiecie!