To miała być formalność, tymczasem Islandczycy od początku meczu zaskoczyli naszych kadrowiczów i postawili twarde warunki. Z każdą minutą Polacy rozpracowywali jednak dzisiejszych rywali i powiększali przewagę. Na dobre podopieczni Mike’a Taylora rozkręcili się w drugiej połowie i ostatecznie pokonali Islandię 91:61.

 

30 punktów przewagi nie odzwierciedla do końca przebiegu całego spotkania. Aby wygrać z Islandią, Polacy musieli wypróbować kilka wariantów – mecz rozpoczął się od niespodziewanego ataku naszych rywali i problemów Polaków w ofensywie. W efekcie tuż po rozpoczęciu spotkania Islandczycy prowadzili 8:2 i podopieczni Mike’a Taylora musieli gonić wynik. Cała pierwsza kwarta była bardzo wyrównana i po 10 minutach Polacy prowadzili zaledwie 2 oczkami.

Z każą minutą było już jednak dużo lepiej. Dzięki skutecznej grze naszych obwodowych przewaga w drugiej odsłonie urosła do ponad 10 punktów. 7 punktów w ciągu 7 pierwszych minut na parkiecie zanotował A.J. Slaughter (12pkt) i choć znów zdarzały mu się niepotrzebne straty, dostarczał punktów w momentach, w których nasza reprezentacja potrzebowała ich najbardziej.

Druga połowa to już dominacja Polaków. Warto podkreślić świetną grę Tomasza Gielo (8pkt) i Mateusza Ponitki (8pkt/10zb). 24-latkowie, którzy swego czasu zaszokowali koszykarski świat srebrnym medalem w Hamburgu, wykazywali się dojrzałością na parkiecie i byli ostoją naszej drużyny. Ponitka tradycyjnie już pełnił rolę lidera i choć trafił tylko 2 z 7 oddanych rzutów, robił robotę na tablicach, zbierając 5 piłek w ataku. Gielo tymczasem imponował czytaniem gry i prawie nie popełniał błędów, podejmując przy tym szybkie i trafne decyzje.

Gdy przewaga sięgnęła ponad 20 punktów, Islandczycy spróbowali obrony strefowej. Ta jednak nie przyniosła im powalających rezultatów, zwłaszcza biorąc pod uwagę ich problemy w ofensywie. Haukur Palsson, który wyróżniał się w meczu z Grecją, dziś był bezproduktywny, trafiając tylko 1 z 10 rzutów z gry. Grę Islandczyków starali się ciągnąć Martin Hermannsson (14pkt) i Hörður Vilhjálmsson (16pkt), jednak niewiele mogli poradzić na bezradność reszty zespołu.

Mike Taylor postanowił oszczędzić nieco Przemka Karnowskiego (10pkt) przed jutrzejszym meczem z Finami. Karnowski spędził na parkiecie nieco ponad 14 minut i kilka razy wykorzystał przewagę wzrostu i umiejętności w pomalowanym Islandczyków. Najlepszym strzelcem naszej kadry był Adam Waczyński z 15 oczkami na koncie.

Czasu na odpoczynek nie ma zbyt wiele – już jutro mecz z gospodarzami naszych grupowych zmagań. Tym razem nieco później – początek spotkania z Finlandią o godzinie 19:00.

Grzegorz Kordylas
fot. FIBA
Czytaj także: Liga bezlitosna dla Lakers