Trudno o lepszy dobór strzelców niż ten, który NBA zaserwowała nam w drugim sobotnim konkursie. Stephen Curry popisał się najlepszą serią, ale to Joe Harris zgarnął koronę króla trójek.

Jeśli było coś, czym zawodnicy Brooklyn Nets jeszcze nas w tym sezonie nie zaskoczyli, to było to właśnie wygranie sobotniego konkursu. Joe Harris jakby przywiózł do Charlotte pozytywną energię niesioną przez jego drużynę i pokonał Stephena Curry’ego w jego rodzinnym mieście.

W pojedynku z młodszym bratem Steph szybko rozwiał wątpliwości. W pierwszej rundzie zdobył 27 punktów trafiając przy tym 10 rzutów z rzędu. Seth nie stanowił zagrożenia dla brata – skończył udział w konkursie po rzuceniu 16 punktów. O jedno oczko więcej zdobył Dirk Nowitzki, dla którego był to pierwszy Konkurs Trójek od 11 lat.

W finałowej rundzie znaleźli się Steph Curry (27), Buddy Hield (26) i Joe Harris (25). Najrówniejszą formę pokazał obrońca Nets, który poprawił swój wynik z pierwszej rundy o jedno oczko i zgarnął rywalom nagrodę sprzed nosa.

Harris wykazał się nie tylko zimną krwią, ale i pokorą. Po wygranym konkursie mówił:

Steph to najlepszy strzelec w historii. Rzucanie z przygotowanych pozycji nie jest adekwatne do tego, że jestem od niego lepszy. Nie chcę, żeby ktoś pomyślał w ten sposób. Dla mnie zwycięstwo w debiucie to coś nieprawdopodobnego. To coś, co zapamiętam na bardzo długo.

47.1% skuteczności z dystansu (drugi wynik w NBA) w tym sezonie nie może kłamać. Harris udowadnia wysoką formę i daje o sobie znać reszcie ligi – tak jak robi to przez cały sezon w barwach szóstej siły Wschodu.

Czytaj także: Diallo najlepszy w Konkursie Wsadów!