Reprezentacja Polski podniosła się z kolan po minimalnej porażce z Izraelem i w świetnym stylu pokonała drużynę Wielkiej Brytanii. Polacy imponowali zgraniem i świetną postawą w defensywie, wygrywając ostatecznie 86:76.

 

Drugi mecz turnieju, który jest próbą generalną przed Eurobasketem, poszedł zdecydowanie lepiej niż wczorajsza potyczka z Izraelem. Nasi kadrowicze poprawili sobie humory i przez niemal całe spotkanie kontrolowali przebieg zdarzeń na parkiecie. W pierwszej połowie ze znakomitej strony pokazał się Łukasz Koszarek, który w ciągu nieco ponad 6 minut zanotował aż 5 asyst. To właśnie kończące podania były wizytówką Polaków w dzisiejszym meczu. Tylko w pierwszej połowie reprezentanci naszego kraju rozdali 14 asyst i widać było, że na 6 dni przed rozpoczęciem Eurobasketu świetnie rozumieją się na parkiecie.

Najlepszym strzelcem naszego zespołu był Adam Waczyński z 13 punktami na koncie. Tuż za nim – A.J. Slaughter (12pkt) i Przemysław Zamojski (10pkt). Cieszy również dobra gra Przemka Karnowskiego, który co raz lepiej rozumie się z partnerami po powrocie z kontuzji.

Wielka Brytania, choć nie jest to drużyna pokroju najlepszych ekip w Europie, potrafi postawić twarde warunki. Najmocniejszym punktem kadry jest bez wątpienia jej szkoleniowiec – Joe Prunty. W swojej karierze trenerskiej był już asystentem w aż 6 klubach NBA – Spurs, Mavericks, Trail Blazers, Cavaliers, Nets i Milwaukee Bucks. Dla tych ostatnich pracuje nieprzerwanie od 2013 roku. W międzyczasie dwukrotnie – w 2003 i 2005 roku – udało mu się zdobyć mistrzostwo NBA jako asystent Gregga Popovicha w San Antonio.

Dziś nie miał jednak wielu pomysłów na to, jak powstrzymać Polaków, zwłaszcza po przerwie, gdy nasi kadrowicze odskoczyli Brytyjczykom na kilkanaście punktów i do końca meczu nie dali odebrać sobie wysokiego prowadzenia.

Przed Polakami ostatni mecz turnieju w Legionowie – jutro o 18:00 zmierzą się z Węgrami. Później czeka na nich już samolot do Finlandii, gdzie 31. sierpnia zmierzą się w pierwszym meczu grupowym na Eurobaskecie ze Słowenią.

Grzegorz Kordylas
fot. Andrzej Romański / Polski Związek Koszykówki
Czytaj także: Gortat zaskoczył kolegów!