Starcie gigantów. Pojedynek o miano najlepszego zawodnika na Wschodzie. Przejęcie władzy po LeBronie. Seria Raptors-Bucks miała rozstrzygnąć się między Giannisem Antetokounmpo, a Kawhi Leonardem. Pierwszy mecz pokazał jednak, że tym razem obaj będą potrzebowali więcej pomocy.

 

Celtics, Pistons, 76ers, Magic. Z każdą z tych drużyn Kawhi Leonard i Giannis Antetokounmpo są w stanie poradzić sobie niemal w pojedynkę. Oczywiście umownie, bo wkład reszty drużyny w sukcesy w poprzednich rundach był nieoceniony. Niemniej jednak, na pierwszym planie przez cały czas pozostawała wyżej wymieniona dwójka i nikt nie był w stanie ściągnąć świateł reflektorów na siebie.

Tym razem może się to zmienić.

Bucks i Raptors to dwie najlepsze drużyny na Wschodzie. Przede wszystkim – defensywnie. Przed rozpoczęciem serii Giannis i Kawhi chwalili siebie nawzajem i mówili o tym, że do zatrzymania drugiego potrzebna będzie praca całej drużyny. Nie inaczej wyglądało podejście obu zespołów. Choć obaj mieli swoje momenty, defensywa rywali sprawiła, że nie byli w stanie zadecydować o losach meczu. I choć nie mamy wątpliwości, że w którymś momencie tej serii obaj przejmą kontrolę i wygrają dla swoich drużyn któreś ze spotkań – o zwycięstwie w całej serii zadecyduje postawa ich kolegów.

Bardzo bliski wychwalania pod niebiosa był dziś Kyle Lowry (30pkt). I choć słowa uznania należą mu się jak nikomu innemu w ekipie Nicka Nurse’a, słaba czwarta kwarta w wykonaniu Raptors przekreśliła jego szansę na zostanie bohaterem pierwszego meczu. Miano to odebrał mu Brook Lopez, rzucając 13 ze swoich 29 oczek w ostatniej odsłonie.

Patrząc w perspektywie całej serii, czyli kilku wyczerpujących spotkań, Toronto Raptors są w dużo trudniejszej sytuacji. Po pierwsze – praktycznie nie mieli okazji do odpoczynku. Bucks swoje 6 dni wolnego wykorzystali najlepiej jak mogli, podczas gdy Raptors do samego końca walczyli z 76ers o awans. Po drugie – Nick Nurse gra w tych play offach 8-osobową rotacją, praktycznie nie oszczędzając Kawhi Leonarda. 4 graczy Toronto spędziło dziś na parkiecie minimum 40 minut. Spośród gospodarzy najwięcej grał Giannis – 37 minut. Greek Freak może liczyć na swoich kolegów w dużo większym stopniu. Nie dlatego, że przewyższają swoich rywali umiejętnościami. Póki co w fazie play off znakomicie sprawdza się system Mike’a Budenholzera, który nie obciąża Giannisa nadmiarem zadań. Antetokounmpo oddał dziś tylko 16 rzutów z gry. Leonard – 26.

Pojedynek gigantów? Tak, ale każdy z nich będzie potrzebował sporo wsparcia.

Game 2 w nocy z piątku na sobotę.

fot. Sky Sports
Czytaj także: Zion wróci do Duke?!