Dwóch dobrze nam znanych gości zmierzy się między sobą o półfinał Eurobasketu 2017. Zarówno Goran Dragic jak i Kristaps Porzingis nie mieli sobie równych na swoich pozycjach w dotychczasowych meczach. Jak będzie tym razem? Czy Łotysze przyczynią się do pierwszej porażki Słoweńców na tym turnieju i wyeliminują ich z dalszej walki?

 

20:30 Słowenia – Łotwa

Pierwszej, bowiem Dragic i spółka wygrali wszystkie 6 spotkań na tegorocznych Mistrzostwach Europy. Jako pierwsi o ich sile przekonali się Polacy. Jako ostatni – Ukraińcy, z którymi Słoweńcy poradzili sobie w 1/8 finału bez problemu. Łotwa pierwsze spotkanie w grupie przegrała – od tamtej pory nie zaznała jednak ani jednej porażki, a w 1/8 zmiażdżyła Czarnogórę, wygrywając aż 32 punktami.

O tym, kto jest postacią numer jeden w łotewskim zespole nie musimy wspominać. Kristaps trafi na godnego rywala, bowiem mający doświadczenie z parkietów NBA Anthony Randolph rozkręca się z meczu na mecz. Przeciwko Ukrainie rzucił 21 punktów. Amerykanin ze Słoweńskim paszportem może mieć jednak problemy z zatrzymaniem Porzingisa, który nic nie robi sobie z pułapek zastawianych na niego pod koszem przez rywali. Jeśli Randolph, wraz z Vidmarem Gaspersem znajdą sposób na skrzydłowego Knicks, szanse Słowenii na awans znacznie wzrosną.

Na obwodzie przewaga jest już po stronie naszych grupowych rywali. Goran Dragic póki co jest nie do zatrzymania. W każdym z dotychczasowych spotkań szkolił rozgrywających rywali jak profesor. Nie inaczej powinno być dzisiaj, choć Łotysze w meczu z Czarnogórą udowodnili, że rozrzucając piłkę po obwodzie potrafią narobić więcej szkód, niż jakikolwiek zawodnik w pojedynkę. Dragica wspiera jednak fenomen wśród europejskich nastolatków – Luka Doncic. 18-latek póki co w 100% spełnia oczekiwania słoweńskich kibiców i gra bardzo dojrzale, niejednokrotnie ratując swoją drużynę z opresji. Nasuwa się jeden wniosek – czeka nas cholernie dobry pojedynek.

Grzegorz Kordylas
fot. FIBA
Czytaj także: Melo, Wade i inni – gdzie zagrają w nowym sezonie?