Po sześciu zwycięstwach z rzędu, tym razem Gregg Popovich i LaMarcus Aldridge musieli uznać wyższość rywala. Milwaukee Bucks na mecz z San Antonio Spurs odzyskali Giannisa Antetokounmpo i było to absolutnie kluczowe.

 

Grek bardzo szybko przekonał wszystkich, że z jego kostką jest wszystko w porządku. Grał w dobrym rytmie i zapewniał energię po obu stronach parkietu. Dla Milwaukee Bucks to bardzo ważna wygrana. Powinna podnieść morale w zespole po ostatnim nieco słabszym okresie. Bucks mają przed sobą wizję walki w play-offach i kibicom marzy się awans przynajmniej do drugiej rundy. Będzie bardzo trudno, choć Giannis prawdopodobnie nadal ma pewien zapas. Poprzedniej nocy zespół z Wisconsin zatrzymał serię sześciu zwycięstw z rzędu San Antonio Spurs.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

W czwartej kwarcie Bucks prowadzili już dwucyfrowo, ale w końcówce pozwolili Spurs wrócić do gry. Dobitka Paua Gasola na 35 sekund przed końcem zmniejszyła prowadzenie gospodarzy do 3 oczek. W kolejnej akcji Eric Bledsoe spudłował trójkę i Spurs mieli szansę na doprowadzenie do remisu. Khris Middleton zablokował jednak próbę za trzy Dejounte Murraya. Popovich po wszystkim pluł sobie w brodę, że nie skorzystał z czasu w najważniejszym momencie spotkania. LaMarcus Aldridge znów był znakomity notując 34 punkty (21/21 FG, 10/12 FT), 7 zbiórek, 2 asysty i blok.

Jednak gwiazdą spotkania został Antetokounmpo. Skończył mecz z dorobkiem 25 punktów (9/16 FG, 3/4 3PT), 10 zbiórek i 3 asyst. To drugie zwycięstwo z rzędu Bucks. W ósemce wschodu wszystko zdaje się być ustalone. Detroit Pistons i Charlotte Hornets mają za dużą stratę do ósmych Miami Heat, by włączyć się do walki. W tym momencie Bucks w pierwszej rundzie grają z Boston Celtics. Spurs nadal muszą uważać. Nuggets i Clippers cały czas gonią. Ekipa z Teksasu ma 2,5 meczu przewagi nad dziewiątymi Bryłkami.

Zobacz także: W Houston bezlitośni 
fot. Keith Allison
@mkajzerek
Michał Kajzerek