Blamaż reprezentacji USA na Mistrzostwach Świata spowodował niemałe poruszenie wśród gwiazd NBA. Dwójka graczy Golden State Warriors już zgłosiła swoją wstępną gotowość do reprezentowania kraju na Igrzyskach Olimpijskich.

Draymond Green szukając usprawiedliwienia dla wszystkich, którzy odpuścili tegoroczne Mistrzostwa Świata, wskazywał na napięty terminarz związany z wyjazdami. Gregg Popovich nie chce szukać winnych zaistniałej sytuacji, ale nie da się ukryć, że gdyby Amerykanie do Chin pojechali chociażby drugim składem, turniej mógł potoczyć się zupełnie inaczej. Zawodnik Golden State Warriors w ostatniej rozmowie z mediami przyznał, że bardzo chętnie ponownie włożyłby koszulkę reprezentacji, gdyby dostał taką szansę. Koszykarze za rok powalczą o obronę złota Igrzysk Olimpijskich.

– Mam nadzieję, że będę mógł zagrać. Pewnie nie tylko ja będę chciał – mówi Green. – Tegoroczny harmonogram związany z kadrą był dość szorstki. Mecze w Stanach, podróż do Australii, potem do Chin. Myślę, że przez to wielu zrezygnowało. Ci, którzy byli w Chinach za niedługo wrócą do domu i będą dwa tygodnie od obozu przygotowawczego – mówi dalej Green.

Zatem w taki sposób skrzydłowy Warriors tłumaczy reprezentacyjny exodus wielu klasowych zawodników. Niewykluczone, że do gry w w kadrze wróci również jego kolega z drużyny. Stephen Curry czuje się poniekąd odpowiedzialny za to, co się stało w Chinach i może pomóc uniknąć podobnego rezultatu w Tokio za rok. Curry nie grał na Igrzyskach, więc wizja medalu imprezy takiej rangi może być dla niego po prostu pociągająca. Nie wiemy, jakim kluczem będą dobierani zawodnicy. Niewykluczone, że pierwszeństwo będą mieli ci, którzy grali w Chinach jako przywilej za to, że się nie wycofali.

Zobacz także: Hiszpanie znów złoci
fot. Reuters 
Michał Kajzerek
@mkajzerek