Philadelphia 76ers nie grali w niedzielę, a mimo tego zapewnili sobie awans do play-offs. Wszystko dzięki zwycięstwu Pacers nad Miami Heat. Podopieczni Nate’a McMilliana wygraną w Miami uszczęśliwili więc dwa zespoły, bowiem równocześnie sami sobie zapewnili pewne miejsce w pierwszej ósemce Wschodu.

 

Ekipie z Filadelfii po raz ostatni udało się to w 2012 roku. Sezon 2011/2012 był skrócony przez lockout i był także ostatnim, w którym Sixers zanotowali dodatni bilans (35-31). W drużynie grali wtedy m.in. Andre Iguodala, Lou Williams i Jrue Holiday, którzy poprowadzili ją aż do 7. meczu w drugiej rundzie PO, gdzie przegrali z Boston Celtics.

Później zaczął się okres przebudowy – zespół opuścił Iguodala, który po odejściu Allena Iversona pełnił rolę największej gwiazdy, a Sixers stopniowo zmieniali swe oblicze, oczywiście kosztem wyników. Od sezonu 13/14, przez trzy kolejne lata wygrali zaledwie 47 spotkań. W tym samym czasie rozpoczął się jednak ,,The Process”,  którego najważniejszym momentem było wybranie w Drafcie 2014 Joela Embiida.

W pierwszym aktywnym sezonie swojej kariery (16/17), Embiid pokazał, że jest jedną z największych nadziei wśród podkoszowych w NBA, jednak kolejne kontuzje pozwoliły mu na zaledwie 31 występów w nowych barwach. Od października minionego roku Joel jest już jednak pewnym punktem zespołu Bretta Browna, czego efekty widać w tabeli Wschodu. Po drodze zgarnął także swoją pierwszą nominację do All-Star Game.

Jeśli nie wydarzy się nic niezwykłego, już w przyszłym roku w składzie All-Star powinien dołączyć do niego Ben Simmons. Główny kandydat do nagrody ROTY w debiutanckich rozgrywkach (poprzednie opuścił ze względu na kontuzję stopy) zaliczył już 10 triple-doubles i na dobre zagościł w zestawieniach najbardziej niezwykłych zagrań każdego miesiąca. W ten weekend np. popisał się takim podaniem do Dario Sarica:

Sixers zdają się mieć wszystko, czego potrzebują do przyszłych sukcesów, a przecież w zanadrzu jest jeszcze nr 1 Draftu 2017 – Markelle Fultz. Sam Hinkie, Generalny Menedżer zespołu już teraz może z dumą patrzeć na efekt swojej pracy. Dwójkę Embiid-Simmons znakomicie uzupełniają choćby Robert Covington, Dario Saric, JJ Redick, czy T.J. McConnell, którzy nierzadko sami przejmują na siebie odpowiedzialność za prowadzenie gry.

Wywalczenie miejsca w pierwszej ósemce Wschodu po raz pierwszy od 6 lat z pewnością nie jest jednak dla młodych Sixers wystarczającą nagrodą za ciężką pracę w tym sezonie. Brett Brown i jego podopieczni chcieliby namieszać także w play-offs. Jak oceniacie ich szanse?

 

Grzegorz Kordylas
fot. NBAE
Zobacz także: Trevor Ariza oddaje rzut…wyprowadzając piłkę z boku!