Dzisiejszy dzień to czas na naładowanie akumulatorów i przygotowanie do 1/8 finału Eurobasketu. Po zakończeniu fazy grupowej, przegrani wracają do domów, a 4 najlepsze drużyny z każdej grupy udają się do Stambułu, gdzie dalej powalczą o tytuł Mistrza Europy.

 

Spośród tych, którzy odpadli, najbardziej szkoda nam Gruzinów. Dwa zwycięstwa wystarczyłby do awansu z każdej grupy, poza grupą B, gdzie takim samym bilansem mogli pochwalić się Ukraińcy – to właśnie oni jadą do Turcji. Na pocieszenie pozostał Gruzinom fakt, że pokonali najlepszych w grupie B Litwinów. Ci zagrają w 1/8 finału z Grecją i są zdecydowanym faworytem tej potyczki. Jak przedstawiają się pozostałe pary 1/8?

Z perspektywy zmagań w fazie grupowej, najciekawiej zapowiada się spotkanie Chorwacji i Rosji. Obie drużyny poniosły póki co tylko jedną porażkę. Patrząc na rywalizację w grupie D, trudno nie zgodzić się, że była najmocniej obsadzona. Oprócz Rosji, także Serbia i Łotwa mogą pochwalić się bilansem 4/1. Pojedynek duetów Saric-Bogdanovic i Shved-Mozgov będzie ozdobą tej rundy Eurobasketu.

Nie mniej ciekawie będzie także w pozostałych spotkaniach. Zdecydowanymi faworytami swoich pojedynków wydają się Hiszpanie, którzy do meczu z Turcją przystępują jako drużyna, która nawet nie powąchała porażki w tym turnieju, podobnie jak Słoweńcy, przed którymi mecz ze wspomnianą wcześniej Ukrainą. Dużo większą niewiadomą wydaje się być spotkanie Niemiec i Francji. Gdyby obie drużyny grały w pełnych składach, śmiało moglibyśmy stawiać na Francuzów. Na tym turnieju to jednak Niemcy, z drugim najlepszym strzelcem fazy grupowej – Dennisem Schroderem w składzie, prezentują się nieco lepiej, choć to i tak Francuzi mimo wszystko dysponują mocniejszą rotacją.

Kolejni z naszych grupowych rywali, Finowie, zagrają przeciwko Włochom, których do trzech zwycięstw poprowadził w grupie Marco Belinelli. Lauri Markkanen i spółka świetnie radzili sobie przed własną publicznością, w pięciu meczach ulegając tylko Słowenii. Już jutro o 18:45 przekonamy się, jak powiedzie im się na arenie w Stambule.

Czarnogóra z Nikola Vucevicem już w fazie grupowej musiała przebrnąć przez dwa poważne sprawdziany. Przeciwko Chorwacji i Hiszpanii musieli przełknąć gorycz porażki, a teraz muszą zastanowić się, jak powstrzymać Kristapsa Porzingisa, by nie odpaść w 1/8 finału. Unicorn to póki co gwiazda tego Eurobasketu, ale bez wątpienia Vucevic, dobrze nam znany z parkietów NBA, to dla niego godny rywal.

Terminarz na weekend:

Sobota, 9 września
11.30 Ukraina – Słowenia
14.15 Francja – Niemcy
17.45 Włochy – Finlandia
20.30 Litwa – Grecja

Niedziela, 10 września
11.30 Łotwa – Czarnogóra
14.15 Serbia – Węgry
17.45 Hiszpania – Turcja
20.30 Chorwacja – Rosja

Grzegorz Kordylas
fot. FIBA
Czytaj także: Pau Gasol najlepszym strzelcem ME!