Tommy Sheppard u steru bardzo szybko może wprowadzić własną wizję dla Washington Wizards i trudno na ten moment powiedzieć, co to oznacza dla trenera Scotta Brooksa i dla lidera składu – Bradleya Beala.

Miniony sezon

Założeniem było włączenie się do rywalizacji ze ścisłą czołówką mając na obwodzie Johna Walla i Bradleya Beala, a pod koszem Dwighta Howarda, który wychodził z bardzo dobrego sezonu w koszulce Charlotte Hornets. Nadzieje na dobry wynik prysły wraz z problemami zdrowotnymi Dwighta i Johna. Osamotniony Beal nie był w stanie na własnych barkach prowadzić całej drużyny. Koniec końców rozgrywki Wiz zakończyli z bilansem 32-50 na 11. miejscu. Kolejny zmarnowany rok.

Lato

Bardzo słabe i klasyczne przygotowanie pod przebudowę składu. Celem numer jeden było zapewne przedłużenie kontraktu Bradleya Beala, co się ostatecznie nie udało, bo gwiazda rotacji nie chce już teraz deklarować. To jasne, Beal wchodzi w najlepszy moment swojej kariery i dlaczego miałby go spędzić z drużyną, której ambicje nie dotykają nawet próby walki o play-offy wschodu. Do składu dołączył wybrany w drafcie Rui Hachimura. To wszechstronny tweener, dobry defensor i Wiz powinni mieć z niego wiele pożytku.

 

Najlepszy zawodnik

Do zimowego okienka będzie nim Bradley Beal…. Mniej więcej w grudniu rozpoczną się rozmowy na temat handlowania zarówno nim, jak i wracającym do zdrowia po urazie Johnie Wallu. Wizards są w miejscu, w którym jedyne co mogą zrobić, to myśleć o swojej przyszłości. Nie powinno być zatem żadnego faworyzowania, żadnej hierarchii i oczekiwań. Ambicje Beala zapewne nie pozwolą mu godzić się na seryjne przegrywanie, więc przed zawodnikiem najbardziej frustrujący sezon w karierze.

Oczekiwania

Tak jak pisaliśmy – za wcześnie, by przedstawiać dla tej drużyny jakiekolwiek oczekiwania. Młodzież ma się rozwijać, weterani mają pomagać. Pod znakiem zapytania stoi pozycja trenera Scotta Brooksa. Według wielu, szkoleniowiec od początku sezonu będzie siedział na bardzo rozgrzanym krześle, ale jakie de facto można mieć wobec niego oczekiwania? Trafił do drużyny, która miała walczyć z czołówką, a dostał skład, przed którym droga przez mękę.

Zobacz także: Irving obwinia Warriors o uraz KD
fot. Sarah Stier/Getty Images
Michał Kajzerek
@mkajzerek