W drugim sparingu przed Mistrzostwami Świata, reprezentacja Polski po zaciętym spotkaniu musiała uznać wyższość gospodarza turnieju w Pradze. To dobra lekcja dla podopiecznych Mike’a Taylora.

Na początek rozbiliśmy Jordanię, która nie stanowiła żadnego większego wyzwania. To Czesi mieli być rywalem, który pokaże Mike’owi Taylorowi elementy, nad jakimi Polacy muszą jeszcze popracować. Dobrze w mecz wszedł Tomas Satoransky i od początku musieliśmy gonić. Doszliśmy rywala w drugiej połowie, na chwilę obejmujac 3-punktowe prowadzenie po punktach Mateusza Ponitki. Generalnie jednak brakowało skuteczności i jakości w ataku. Na tym etapie pudła spod samego kosza nie robią nam jeszcze większej krzywdy, ale na turnieju w Chinach jeden taki błąd może przesądzić o sukcesie lub porażce.

W pierwszej połowie karcili nas głównie Satoransky i Auda. Odpowiadać starali się Łukasz Koszarek i Adam Waczyński. Sato skończył mecz z 21 punktami na koncie. Najlepszym strzelcem w obozie reprezentacji Polski był Mateusz Ponitka kończąc z dorobkiem 15 oczek. Końcówka była wyrównana. Trójki Kamila Łączyńskiego wyraźnie wybiły rywala z rytmu. Czesi przegrupowali siły i odzyskiwali inicjatywę, co ostatecznie przechyliło losy meczu na ich stronę. Z dobrej strony pokazali się młodzi Dominik Olejniczak oraz Aleksander Balcerowski. Polacy zamkną turniej meczem z Tunezją dzisiaj o 18:00.

Polska – Czechy 76:81 (25:26, 16:24, 15:13, 20:18)

Polska: Ponitka 15, Kulig 12, Koszarek 10, Waczyński 7, Sokołowski 7, Łączyński 6, Olejniczak 4, Hrycaniuk 4, Cel 3, Balcerowski 3, Gruszecki 3, Sulima 2, Kolenda 0

Czechy: Satoransky 21, Hruban 19, Bohacik 12, Auda 8, Balvin 8, Pumprla 7, Peterka 3, Krejci 3, Vyoral 0, Sirina 0, Palyza 0

Zobacz także: Beasley zostaje w NBA
fot. Andrzej Romański / PZKosz
Michał Kajzerek
@mkajzerek