To był doprawdy wyjątkowy moment. Derrick Rose nie mógł powstrzymać się od łez, gdy rzucał 50 punktów grając koszykówkę, jakiej nie grał od bardzo dawna. Miał imponujący początek kariery, zapewniając jedno wielkie show.

 

W 2011 został wybrany najmłodszym MVP ligi. Jego gra przyciągała na trybuny tysiące kibiców. Zabijał rywali swoją szybkością, agresją i nieprzewidywalnością. Był esencją koszykówki NBA – najlepszym, co mogła nam dać. Prowadził Chicago Bulls po szczeblach wschodniej konferencji. Był tak dobry, że jego ciało przestało nadążać. Kolana stawały się coraz słabsze, a styl gry się nie zmieniał. Gdy organizm się załamał, kariera Rose’a zawisła na włosku. Po powrocie nigdy nie był już tym samym graczem. Widzieliśmy jedynie przebłyski “Vintage Rose’a”, jak zaczęli określać go komentatorzy. Poprzedniej nocy napisał zupełnie nowy rozdział swojej historii. Może to tylko jednorazowy wyskok, ale tak czy inaczej dobrze było zobaczyć zawodnika, którego straciliśmy kilka lat temu.

SPRAWDŹ AKTUALNE KODY RABATOWE NA DUŻERABATY.PL

Dlatego warto sobie przypomnieć, jak wyglądał w swoich najlepszych momentach. Niektóre z nich są wręcz niewiarygodne.

Zobacz także: Stary dobry D-Rose
fot. Rob Grabowski-USA TODAY Sports
Michał Kajzerek
@mkajzerek