Kilka wybitnych karier zostało podsumowanych podczas wczorajszej gali Hall of Fame, podczas której do grona sław wprowadzeni zostali m.in. Grant Hill, Steve Nash i Ray Allen. Swoją niezwykłą przygodę z NBA, Sugar Ray podsumował świetną przemową, która wielu z nas na długo zostanie w pamięci.

 

Choć na pierwszy rzut oka (ucha) przemowa Allena to po prostu podziękowania w stronę tych, którzy mieli największy wpływ na jego życie, szybko zdajemy sobie sprawę, że jego słowa to nie tylko wyklepane sentencje napisane na kartce. Przez całą swoją karierę Allen był wzorem do naśladowania – zarówno pod względem ciężkiej pracy włożonej w trening, jak i zachowania poza parkietem. Ludzie, którzy przez ten czas go inspirowali, nie mogli być więc byle kim. Jak to zwykle bywa, najbardziej nakręcała go rywalizacja, a pod tym względem wszyscy ustępują dwóm killerom z tamtych czasów, którzy dla Raya byli wyznacznikiem koszykarskich szczytów.

Michael Jordan i Reggie Miller – to te nazwiska jako pierwsze pojawiły się na ustach Allena, gdy ten rozpoczynał swoją przemowę. W przypadku Millera nie mogło być inaczej – to on wprowadzał Raya do Galerii Sław. Jordana na sali nie było, bardzo szybko został jednak przywołany przez jednego z bohaterów wczorajszej gali.

Jako 14-letni dzieciak siedziałem w swoim pokoju i widziałem, jak Mike zbliża się do kosza. Obrócił się z piłką, wyskoczył w powietrze, zahaczył o kogoś ciało i trafił do kosza o tablicę – chyba nawet na niego nie patrząc. Powiedziałem sobie: Muszę sam potrafić robić takie rzeczy. To muszę być ja pewnego dnia. Więc, gdziekolwiek jesteś Mike, muszę Ci powiedzieć – kiedy dorastałem, chciałem być jak Mike.

Wreszcie przyszedł też czas na podsumowanie pobytu w Bostonie.

W swoim dwunastym sezonie w NBA, dołączyłem do dwójki przyszłych Hall of Famerów w osobie Paula Pierce’a i Kevina Garnetta. Nigdy, nawet w najbardziej zwariowanych snach, nie spodziewałem się, że od razu staniemy się mistrzami NBA.

 

Wcześniej w tygodniu Allen powiedział w wywiadzie, że nie spodziewa się gratulacji od Kevina Garnetta, Rajona Rondo i innych członków tamtej ekipy. Wczoraj za pośrednictwem Twittera, KG przytoczył cytat Doca Riversa, mówiący wszystko na temat ich relacji.

Swoją przygodę z NBA, Ray podsumował słowami, które idealnie pasują do jego stylu gry i podejścia do koszykówki.

Nie wierzę w talent. Jestem tutaj, bo ciężko pracowałem przez całe życie. Bez tej pracy, nikt na tej sali nie wiedziałby kim jestem, z wyjątkiem mojej rodziny. Więc, do wszystkich dzieciaków na świecie, którzy to oglądają i chcą być tacy jak my – włóżcie w to tyle pracy ile możecie, a zobaczycie, w jaką piękną podróż się udacie.

Nic dodać, nic ująć.

Dzięki za wyjątkową karierę, Ray!

Grzegorz Kordylas
fot. Maddie Miller
Czytaj także: Boris Diaw kończy przygodę z koszykówką!