Niedziela wieczór w Bostonie była świętem dla wszystkich fanów Celtics. Tego dnia, tuż po meczu z Cleveland Cavaliers, pod kopułą hali TD Garden zawisnąć miała koszulka z numerem 34 – na cześć żywej legendy klubu, Paula Pierce’a. Na trybunach stawili się oczywiście bliscy Paula, jednak uwaga kamer telewizyjnych i kibiców skupiona była w innym miejscu.

 

Oto obok siebie zasiedli członkowie mistrzowskiej drużyny z 2008 roku. Rajon Rondo, Kevin Garnett, Doc Rivers. Wszyscy w jednym miejscu, tak jak jeszcze kilka lat wcześniej, gdy walczyli w NBA  o najwyższe cele. Wszyscy, z wyjątkiem Raya Allena, który tego samego dnia pochwalił się na Facebooku pobytem na polu golfowym.

Congratulations to my man George Lopez for his second ever hole in one. #happysunday

Opublikowany przez Ray Allen na 11 lutego 2018

To oczywiście nie umknęło uwadze fanów Celtics, którzy momentalnie zaatakowali Allena pytaniami, dlaczego ten nie pojawił się w TD Garden. Odkąd Sugar Ray przeniósł swoje talenty do Miami Heat, wszyscy jesteśmy świadkami wzajemnej niechęci byłych graczy Celtics do jednego z najlepszych strzelców w historii NBA. W pierwszym bezpośrednim pojedynku po odejściu Allena z Bostonu, Kevin Garnett wyraźnie zignorował Raya, gdy ten przybijał piątki z dawnymi kolegami.

Atmosferę oczyścić miało spotkanie w sierpniu minionego roku, kiedy to Paul Pierce opublikował wspólne zdjęcie z Allenem. Wcześniej byli członkowie mistrzowskiej drużyny wypowiadali się na temat Raya w programie KG, Area 21:

Nic dziwnego, że niedzielna sytuacja wywołała tyle zamieszania. Wszelkie plotki postanowił uciąć jednak sam zainteresowany, który dziś w nocy opublikował na Facebooku poniższy post:

What we did in 2008 was special! Not only by Boston standards but by professional sports standards. The truth is,…

Opublikowany przez Ray Allen na 13 lutego 2018

To, co zrobiliśmy w 2008 roku było wyjątkowe! Nie tyle na standardy bostońskie, ale na tle całego sportowego świata. Prawda jest taka, że bez choćby jednej osoby, która tworzyła ten zespół, nie dokonalibyśmy czegoś, co było nie do pomyślenia. Podróż z ostatniego miejsca w jednym sezonie, do mistrzostwa w kolejnym, to coś niezwykłego. Ale dokonaliśmy tego! MY – Paul Pierce, Kevin Garnett, Rajon Rondo, Tony Allen, P.J. Brown, Sam Cassell, Glen Davis, Eddie House, Kendrick Perkins, Scott Pollard, James Posey, Leon Powe, Gabe Pruitt, Brian Scalabrine, Doc, Danny, każdy z organizacji Celtics, nasze żony, dzieci, rodziny, kibice i tak, ja także. W ciągu kilku ostatnich lat zostałem zbombardowany ostrą krytyką, a moje imię niejednokrotnie było obrzucane obelgami. Być może nie chcecie tego słyszeć, ale zawsze będę Celtem (Fakt.). Zawsze będę starał się pielęgnować więzi, które dzieliłem z moimi przyjaciółmi w Bostonie. (Prawda). Każdy z nas dał z siebie wszystko. Wszyscy wygraliśmy i wznieśliśmy w górę baner w 2008. Paul Pierce jest gościem, który jako pierwszy przywitał mnie i Kevina z otwartymi rękoma i wprowadził nas w atmosferę w klubie. Paul i ja rozmawialiśmy o czasie spędzonym wspólnie w jednym zespole, walce na parkiecie noc w noc, pamiętając o tym, że możemy liczyć jeden na drugiego. Rozmawialiśmy także o mojej decyzji o odejściu podczas okienka transferowego- wyborze, którego dokonałem dla mojej rodziny. Nieważne, co usłyszeliście, przeczytaliście, czy o czym plotkowano – między nami nie ma nic, prócz miłości. Paul i ja wolimy budować mosty, niż stawiać między sobą mur. Dla niego, numeru 34, Gratulacje za zawieszenie jego koszulki pod kopułą hali. Salutuję ci za twoje poświęcenie miastu i nam, w 2008 roku. #thetruth

Chyba nie mamy już wątpliwości, co do relacji między tą dwójką. Pytanie do fanów Celtics – jak dziś odnosicie się do decyzji, jaką Ray podjął latem 2012 roku i która przyniosła mu Mistrzostwo?

Grzegorz Kordylas
fot. Ray Allen/Facebook
Czytaj także: Gortat i Wall spotkali się, by oczyścić atmosferę