Czy to był konkurs nieudanych wsadów? Glenn Robinson III zamiast kreatywności postawił na swoją skoczność i to zrobiło na sędziach największe wrażenie. Niestety Aaron Gordon wszedł w ten konkurs z kontuzją stopy. Podsumujmy każdego z uczestników.

 

DeAndre Jordan

W pierwszym wsadzie przeskoczył nad konsoletą i DJ-em Khaledem ładując piłkę do kosza, w kolejnym próbował obrócić się w powietrzu przekładając pod nogą. Generalnie wysoki Los Angeles Clippers powinien trzymać się koncepcji z alley-oopami. Centymetry oraz ciężar ciała spowodowały, że trudno było mu wykonać cokolwiek spektakularnego.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Aaron Gordon

Niestety finalista z zeszłego roku przez ostatnie tygodnie walczył z kontuzją stopy i nie było pewności czy w konkursie wsadów w ogóle weźmie udział. Ostatecznie zdecydował się stanąć do walki i miał interesującą koncepcję z dronem. Wykonał wsad, lecz potrzebował aż czterech podejść, co nie spodobało się piątce sędziowskiej złożonej z takich nazwisk jak Gary Payton, David Robinson, Dominique Wilkins, Alonzo Mourning i Chris Webber. W drugiej próbie zawodnik Orlando Magic chciał przełożyć pod dwoma nogami, ale nic z tego. Na jego twarzy wyraźnie malował się grymas rozczarowania i złości. Nam pozostają wspomnienia sprzed roku.

Derrick Jones Jr

Był zdecydowanie największą zagadką konkursu wsadów. Dynamiczny, skoczny i bardzo elastyczny. Mimo porażki, jego drugi wsad z pierwszej rundy będzie zapewne w opinii wielu najlepszym w całym Slam Dunk Contest 2017. Już w pierwszej próbie złapał piłkę odbitą od boku tablicy przez Devina Bookera, przełożył pod nogą i wsadził z impetem. To miał być dobry wstęp do dwóch finałowych dunków, ale gdy Jones wrócił na scenę – po trzech próbach przeskoczenia najpierw nad trójką, następnie dwójką ludzi, musiał się poddać bez zakończenia zadania. Ratował honor kolejnym wsadem pod nogą sprzed obręczy, ale to nie wystarczyło.

Glenn Robinson III

Gracz Indiany Pacers okazał się specjalistą od skakania nad ludźmi. Wsad kończący rywalizację był zdecydowanie najlepszym z wszystkich czterech wychowanka Michigan. Robinson już w pierwszej próbie złapał piłkę znad głowy Paula George’a, przeleciał nad maskotką i cheerleaderką, zrobił przysiad i wsadził tyłem do kosza. Jego głowa prawie zahaczyła o obręcz, co uczyniło ten wsad naprawdę interesującym. Potrzebował 44 punktów by zwyciężyć, otrzymał 50 i w ten sposób został nowym mistrzem. Koniec końców poziom rywalizacji pozostawił sporo do życzenia. Niestety SDC wrócił do poziomu sprzed 2016.

Zobacz także: Gordon królem trójek
fot. Mark J. Rebilas
Michał Kajzerek
@mkajzerek