To na pewno nie są Ci sami Golden State Warriors, co w serii z New Orleans Pelicans. Momentami wyglądają, jakby stracili całą chęć walki; jakby nie było w nich wystarczająco dużo motywacji. Houston Rockets wykorzystali to dwa razy z rzędu.

 

Ekipa Mike’a D’Antoniego jest już o krok od awansu do wielkiego finału. Nie przeszkadzał im fakt, że poprzedniej nocy trafiali 37% z gry i nie przeszkadzał im także fakt, że James Harden był koszmarny pudłując wszystkie jedenaście prób z dystansu. Golden State Warriors dostali od Houston Rockets masę prezentów w tym spotkaniu, ale nie byli w stanie przekuć ich w konkretną przewagę. Gospodarze w pierwszej kwarcie wyszli na 11-punktowe prowadzenie po dwóch szalonych trójkach Geralda Greena. Goście gonili ich do samego końca drugiej 12-stki. Po rzutach wolnych Draymonda Greena i Kevina Duranta było 45:45.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Kolejne 24 minuty były nieustanną wymianą ciosów do samego końca. Warriors dwa razy wychodzili na 3-punktowe prowadzenie i choć wyglądało, jakby zaraz mieli odpalić i zrobić run kończący rywalizację, Rockets mieli odpowiedź. Najlepiej punktującym zawodnikiem ekipy D’Antoniego był Eric Gordon. Zanotował 24 punkty trafiając 6/15 z gry i 9/10 z linii rzutów wolnych. To jego dwa trafienia z linii przypieczętowały zwycięstwo Rockets zaraz po tym, gdy Warriors w ostatniej akcji popełnili stratę, gdy Curry podawał w nogi Greena i ten nie złapał pomarańczowej. Tak złej końcówki w wykonaniu mistrzów jeszcze nie widzieliśmy. W jej efekcie przegrali 94:98. 

29 oczek z 22 rzutów Duranta, 22 punkty, 6 asyst Curry’ego i 23 oczka (8/14 FG, 4/7 3PT) Thompsona. To wszystko za mało. Po drugiej stronie 19 punktów i 0/11 za trzy Hardena oraz 20 punktów (6/19 FG, 4/9 3PT), 6 asyst i kilka spektakularnych trójek Chrisa Paula. CP3 jest historią tego meczu. Pomógł swojej drużynie utrzymać się na prowadzeniu. Problem polega na tym, że w samej końcówce starcia najprawdopodobniej doznał kontuzji ścięgna podkolanowego i istnieje prawdopodobieństwo, że nie zagra w meczu nr 6. Rockets jadą do Oakland po awans. Porażka GSW byłaby sporą niespodzianką, nawet pomimo faktu, że to Rox byli liderem zachodu na koniec rozgrywek zasadniczych.

Zobacz także: Tatum przebił Wilta i Magica
fot. Gene Sweeney Jr
Michał Kajzerek
@mkajzerek