Czas Carmelo Anthony’ego w Houston dobiegł końca. Zawodnik nie wróci do drużyny i zespół razem z obozem Melo stara się jak najszybciej znaleźć rozwiązanie sytuacji, by nikt ostatecznie nie został poszkodowany.

 

Rockets grali bez Melo ostatnie trzy mecze. Oficjalnie chodziło o chorobę, nieoficjalnie o jego sytuację w drużynie. Odkąd Anthony trafił do Houston, nie potrafił znaleźć swojego miejsca, podobnie jak w Oklahomie, gdzie kompletnie nie dogadywał się z Russellem Westbrookiem i Paulem Georgem. Mike D’Antoni i Daryl Morey stwierdzili, że to nie ma sensu i trzeba współpracę jak najszybciej zakończyć. Informacje w oficjalnym oświadczeniu potwierdził generalny menadżer Rox – Daryl Morey.

– Nie udało nam się to, co zakładaliśmy przed rozpoczęciem sezonu. Razem zdecydowaliśmy, że rozwiązanie współpracy będzie najlepszym wyjściem – mówi.

Na razie Melo pozostanie w składzie Houston Rockets, ale nie wróci na parkiet. Zawodnik czeka na rozwiązanie – albo kontraktu, albo transfer. Na razie jednak Rox nie mają planu związanego z rozwiązaniem umowy Anthony’ego. Sprawa się przeciągnie, bo na razie nie słychać, by którykolwiek z generalnych menadżerów był zainteresowany handlowaniem za Anthony’ego. Ten ostatecznie rozegrał dla Rockets 10 meczów, w których średnio notował na swoje konto 13,4 punktu i 5,4 zbiórki trafiając 40,5 FG% oraz 32,8 3PT%.

Zobacz także: Rockets się pobawili
fot. Nathaniel S. Butler/NBAE via Getty Images
Michał Kajzerek
@mkajzerek