Zestawiając obok siebie Rajona Rondo i LeBrona Jamesa, Los Angeles Lakers stworzyli jeden z najbardziej inteligentnych duetów, jakie widzieliśmy w akcji na parkietach NBA. Rondo, który przez wiele lat rywalizował z Jamesem na Wschodzie, miał co do współpracy z nim wielkie zamiary.

 

Połączenie osobowości i boiskowej inteligencji LeBrona i Rondo, który w ostatnich latach ze słabych drużyn potrafił wyciskać wszystko co najlepsze, zwłaszcza w play offach, miało sprawić, że Lakers będą twardsi i bardziej przebiegli od reszty. Były rozgrywający Celtics nie ukrywa, że jego celem w LA była detronizacja Golden State Warriors.

Przed sezonem myślałem sobie: OK, skoro z Cousinsem współpracowało nam się dobrze [w SAcramento], równie dobrze mogę współpracować z LeBronem. W głowie już planowałem jak pokonać Warriors.

Bez względu na to jaki będziemy mieli skład, z LeBronem u boku, moje oczekiwania są takie, że awansujemy do Finałów. Nie chciałem być  gościem, który nie pomógł LeBronowi się tam dostać. Jest nie tylko najlepszym zawodnikiem na świecie, ale także najmądrzejszym. Więc teoretycznie stawiamy moje i jego IQ naprzeciw IQ Draymonda Greena. Bez urazy dla Stepha i reszty, ale nasza trójka zawsze była wokalnymi liderami na parkiecie, a dwóch na jednego to oczywista przewaga. Taka była moja mentalność. Oczywiście nic nie poszło tak jakbym tego chciał.

Lakers zaczęli sezon nieźle – po chaotycznym początku znaleźli swój rytm i w listopadzie zaczęli grać naprawdę dobrze, wygrywając 9 z 11 spotkań od początku miesiąca. Kiedy w Boże Narodzenie przyszło im zmierzyć się z mistrzami, ich bilans wynosił 19-14 i kibice w Los Angeles nie mieli prawa być niezadowoleni.

To był dla nas wielki mecz. Jeszcze nie play offy, ale było to jedno z najważniejszych spotkań w karierze niektórych chłopaków. Święta, przeciwko mistrzom – i wykonali swoją robotę. Dali mi nadzieję w stylu: O, w czwartej kwarcie mogę ufać też innym, nie tylko Lebornowi, albo: Z nim świetnie będzie mi się współpracowało, bo pokazał na co go stać przeciwko mistrzom. Bo defensywne schematy Warriors są nierealne w porównaniu z każdą inną drużyną. Ale zaraz wszyscy pomyśleliśmy sobie: Cholera, LeBron. Bo właśnie wtedy wypadł z gry.

LeBron stracił 18 z 19 kolejnych spotkań. Była to jego najdłuższa przerwa w karierze. Zanim wrócił na parkiet, Lakers stracili polot widoczny w pierwszych miesiącach sezonu, kilku innych zawodników przez kontuzje, a przede wszystkim – poczucie wspólnoty. Kiedy Jamesa nie było na parkiecie, widziany był m.in, na kolacji z Anthonym Davisem, a plotki transferowe przejęły media w Los Angeles – nikt nie mógł czuć się bezpieczny.

To dotknęło nawet niektórych weteranów. Nie powiem kogo, ale pamiętam, że siedziałem z jednym na ławce w meczu z Atlantą, tuż przed Weekendem Gwiazd. Przeklinał i narzekał na sytuację podczas meczu. Mówiłem mu: Zapomnij o tym, to nieważne. Przejdziemy przez to. Jesteśmy starsi, musimy to olać i nie skupiać się na wszystkich tych rzeczach, co młodzi. Bądź przykładem. To było trochę pokręcone obserwować gościa z doświadczeniem, który tak na to reaguje. Ja jestem do tego przyzwyczajony. Każdego roku w Bostonie byłem częścią plotek transferowych. 8 lat z rzędu. Nie wiesz jak się do tego odnieść, dopóki tego nie przeżyjesz. Nie znasz przyszłości, wstajesz rano i czytasz wszystkie te rzeczy w telefonie. Kiedy ja przez to przechodziłem, media społecznościowe nie były tak popularne, chodziło raczej o telewizję. Usłyszałbym o tym, albo ktoś by mnie o tym poinformował. Nie było to takie bezpośrednie. Teraz 8 różnych portali proponuje wymiany i twoje nazwisko jest w każdej z nich. Każdy post na Instagramie dotyczy ciebie.

Chłopaki czuli coś w stylu: Cholera, muszę się pokazać, to mnie nie wymienią, albo odwrotnie: I tak mnie wymienią. Wychodząc na każdy mecz nie miałeś pojęcia jakie mają nastawienie. Czy powinienem oddać wszystko za organizację, która za dwa dni wyśle mnie gdzieś indziej? 

Rondo wie, że dla większości z nich, zderzenie z plotkami transferowymi było niemiłym zaskoczeniem.

Każdy zawodnik z naszej drużyny w młodości uwielbiał LeBrona. Wszyscy mieli jego buty, koszulki. Więc jesteś największym fanem LeBrona. Jest dla Ciebie autorytetem, jak matka, czy ojciec. Potem trafiasz tutaj i okazuje się, że on cię nie chce. I musisz siedzieć cierpliwie, nie wiedząc co cię czeka. Chłopaki nie są na tyle dorośli, by odbyć męską rozmowę, wolą pisać. Dziś wszyscy po prostu piszą: Hej, jak tam? Wszystko ok? Nie wiedzą jak to jest nawiązać normalną rozmowę i rozwiązywać problemy.

Całą rozmowę Rajona Rondo z Ricem Bucherem znajdziecie TUTAJ.
tłum. Grzegorz Kordylas
fot. Harry How/Getty Images
Czytaj także: Curry: To jeszcze nie koniec!