Dawno nie słyszeliśmy o niegdyś bardzo dobrym wysokim. Jeszcze kilka lat temu Roy Hibbert był kluczową częścią drużyny gotowej do walki o mistrzostwo. Tamta ekipa z Indiany była bardzo bliska wyeliminowania Miami Heat LeBrona Jamesa.

W pewnym momencie Roy Hibbert przestał jednak pasować do NBA. Zamykanie go pod koszem przestało się drużynom opłacać. Nie miał walorów, które przekonywały generalnych menadżerów do podpisania z nim kontraktu. Teraz Roy Hibbert do NBA wraca, ale już w zupełnie innej roli. Dołączy bowiem do składu szkoleniowego Philadelpgii 76ers, czyli jednego z kandydatów do mistrzostwa w kolejnym sezonie.

Dla Szóstek Hibbert będzie pracował jako trener odpowiedzialny za rozwijanie zawodników. Co to oznacza w praktyce? Oznacza, że Hibbert będzie pracował indywidualnie z podkoszowymi. Sixers najwyraźniej docenili wartość, jaka tkwi w jego doświadczeniu. W NBA nie widziano go od sezonu 2016/2017. Ostatni raz próbował swoich sił w Denver Nuggets, jednak nic z tego nie wyszło. Choć ma dopiero 32 lata, zrezygnował z walki o powrót do NBA w roli zawodnika.

Pracę w Filadelfii zapewne w dużej mierze zawdzięcza Jimowi O’Brien’owi – asystentowi Bretta Browna, który był head-coachem Pacers, gdy Hibbert reprezentował drużynę.

Zobacz także: Polacy rozpoczęli turniej w Pradze
fot. Justin Ford
Michał Kajzerek
@mkajzerek