Golden State Warriors dali solidną lekcję basketu młodzieży z LA. Zwyciężyli 115:101 w meczu obfitującym w starcia, pyskówki i poster dunki. Brak Lebrona w składzie Lakers był wyraźnie odczuwalny.

 

Ważne info: Aby treści na MVP Magazyn pozostały darmowe, jak zapewne zdążyłeś/zdążyłaś zauważyć, testujemy pewną zmianę. Od dziś dostęp do artykułu otrzymasz po odpowiedzeniu na jedno proste pytanie. Jeśli wolisz wersję naszego magazynu bez reklam – możesz wspomóc nasze działania symboliczną kwotą za subskrypcję. Liczymy też na Twoją opinię w kwestii nowego rozwiązania. Dziękujemy!

 

Sygnał ostrzegawczy dotarł już do reszty ligi. Golden State Warriors załapli rytm i nabrali rozpędu. Cóż zespół z pięcioma all stars w składzie musi grac dobrze, ale eksperyment z wstawieniem Boogiego do składu wypadł bardziej niż dobrze. Warriors wyglądają jak zespół bez słabych punktów. Wygrali 14 z ostatnich 16 meczów i dogonili Denver na pozycji lidera zachodu. Rzucają średnio 118 punktów na mecz, przy ponad 29 asystach. To najlepsze wyniki w lidze.

Dlatego, też kiedy Lakers ogłosili, że Lebron nie zagra w meczu, nikt nie dawał większych szans młodzieży z LA. Tak więc zgodnie z oczekiwaniami Warriors zaliczyli kolejne zwycięstwo. Jedno z wielu na ich drodze po kolejny tytuł. Bezpieczne czternaście punktów różnicy, machamy fanom na do widzenia i jedziemy dalej. Ale nic bardziej mylnego! Mecz był bardzo interesujący. Były poster dunki, były spięcia, faule techniczne, był Curry ośmieszający swoim dryblingiem kolejnego przeciwnika, Klay rzucający 23 punkty w pierwszej połowie, a nawet momenty kiedy Lakers prowadzili. Było wszystko to, co lubią fani koszykówki.

Jest parę akcji, które zasługują na osobne potraktowanie:

Akcja nr 1: Zubac potrafi latać!

Akcja nr 2: Steph Curry znowu zatańczył

Akcja nr 3 to mój osobisty faworyt: Cousins załatwił Kouzmie obecność w highlightsach miesiąca

Podsumowując mecz wcale nie był jednostronny. Lakersi pokazali charakter i walczyli mimo nieobecności King Jamesa. Rajon Rondo (11 sysyt) posyłał piłki do swoich kolegów, jak za swoich najlepszych lat a Ingram z solidnymi 20 punktami prowadził wśród strzelców gości. Niestety GSW poza Currym było dzisiaj dobrze dysponowane. Klay zaliczył 28 pkt, 5 zbiórek i dwie asysty rzucając 4/7 za trzy. KD dołożył 21/5/11  a Cousins 18/10/4. Dobry mecz rozegrał również super rezerwowy Igoudala (17/3/4), który z reguły w takim towarzystwie nie specjalnie musi się przemęczać, ale kiedy jest potrzeba to wciąż “dostarcza”.

 

 

fot. SFGate
Tomasz Kubień