Czas Dennisa Schrodera w Atlancie dobiegł końca? Rozgrywający najsłabszej drużyny Wschodu w obecnym sezonie ma w planach spotkać się z włodarzami klubu i przedyskutować swoją przyszłość. Urodzony w Niemczech zawodnik na ten moment widzi się w dwóch nowych drużynach.

 

Podczas wakacyjnej przerwy, Dennis spędza czas w rodzinnych Niemczech, gdzie podczas konferencji prasowej wypowiedział się na temat swoich planów:

Spotkam się z GM’em i właścicielami klubu i porozmawiamy o organizacji i o tym, jak wyobrażają sobie przyszłość. Mój agent będzie z nami  i takżespędzi wtorek i środę na rozmowach. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

Oczywiście mam przyjaciół w innych zespołach. Dla przykładu – Indiana byłaby dobrym wyborem, Milwaukee również. To dwie organizacje, o których śmiało można powiedzieć, że zmierzają w dobrym kierunku.

Cóż, nie przywykliśmy raczej do takich wypowiedzi ze strony zawodników, których nadal obowiązuje kontrakt z obecnym zespołem. Schroder jest związany z Hawks do 2021 roku – za każdy kolejny sezon zgarnie 15,5 miliona dolarów. Z drugiej strony – jest obecnie najlepszym zawodnikiem Hawks i zapewne myśli sobie, że to bardziej klub potrzebuje jego, niż on klubu. W minionym sezonie regularnym miał udowodnić, że może być franchise-playerem. Mimo porażek Hawks Schroder wyróżniał się na parkiecie, jednak po udanym Eurobaskecie większość kibiców spodziewała się po nim więcej. Rozgrywający ATL notował średnio 19 punktów i 6 asyst, trafiając marne 29% z dystansu.

Czy Pacers, lub Bucks zaryzykowaliby i ściągnęli rozgrywającego, który niezbyt radzi sobie z rozciąganiem gry i lubi narzucać tempo gry? W Indianapolis ekipa Nate’a McMillana zaskakująco dobrze poradziła sobie po odejściu Paula George’a, a na pozycji rozgrywającego za 10 milionów dolarów rocznie gra Darren Collison. Bucks musieliby zrezygnować z Erica Bledsoe, któremu kontrakt kończy się za rok.

Choć Dennis Schroder w ciągu dwóch ostatnich sezonów znakomicie się rozwinął, na to, by biły się o niego organizacje z większymi ambicjami, musi jeszcze trochę poczekać. Z drugiej strony, kto wie. Być może już tego lata pokusi się o niego inny zespół. Jeśli nie – w Atlancie na pewno będzie potrzebny.

Grzegorz Kordylas
fot. Wilfredo Lee/Associated Press
Czytaj także: Jeden Harden to za mało – Warriors przejmują Game 1!