Jedna z najgorzej prowadzonych organizacji w NBA. Gar Forman i John Paxson nie są gwarantem niczego, ale może zmieni coś dołączenie do drużyny Douga Collinsa w roli starszego doradcy zarządu i sztabu.

 

Chicago Bulls

Bilans w sezonie 2016/2017: 41-41 (8. miejsce na wschodzie)

Przyszli: Ryan Arcidiacono (debiutant), Antonio Blakeney (debiutant), Kris Dunn (Timberwolves), Justin Holiday (Knicks), Zach LaVine (Timberwolves), Lauri Markkanen (debiutant), David Nwaba (Lakers), Quincy Pondexter (Pelicans)

Odeszli: Jimmy Butler (Timberwolves), Isaiah Canaan, Michael Carter-Williams (Hornets), Joffrey Lauvergne (Spurs), Anthony Morrow, Rajon Rondo (Pelicans)

To zupełnie nowe rozdanie. Rozdanie, które dla Chicago Bulls miało nastąpić już rok temu. Są dwa problemy z drużyną Byków. Pierwszym jest Gar Forman – generalny menadżer, który zatrudnił Freda Hoiberga i pozostaje absolutnie nietykalny, pomimo wszystkich błędów jakie popełnił na przestrzeni ostatnich lat. Drugim problemem jest prezes – John Paxson. To on w porozumieniu z Formanem obierał dla Chicago Bulls kierunek. Panowie do tej pory nie mieli wspólnej jednolitej i sensownej wizji tego, co chcą z drużyną robić. Dopiero latem tego roku postanowili przebudować skład i rozpocząć wszystko od nowa.

Mimo iż zapewniali Dwyane’a Wade’a, iż Jimmy Butler zostaje na miejscu, ostatecznie swojego najlepszego zawodnika przehandlowali do Minnesoty Timberwolves w zamian za Zacha LaVine i Kris Dunna. Butler wyrastał na ulubieńca fanów; na gracza, wokół którego możesz zbudować zdrowo rozwijający się organizm. Najwyraźniej jednak, zarząd Bulls intrygowała wartość Jimmaya, więc zaczęli nim handlować. Tom Thibodeau nie miał wątpliwości – to gracz, który może pomóc Wolves w walce na trudnym zachodzie. Przygarnął Butlera i w zamian oddał jedynkę, która w swoich debiutanckich rozgrywkach się nie sprawdziła oraz gracza, który dopiero co zerwał więzadło.

Zach LaVine wraca do pełni sił po poważnej kontuzji kolana. Powinien być gotowy na rozpoczęcie sezonu, choć nie ma stuprocentowej pewności. LaVine to combo, który może grać zarówno na, jak i bez piłki. Jego potencjał i przyszłość prezentują się naprawdę znakomicie. Pod znakiem zapytania stoi jedynie to, czy po kontuzji kolana nie zostanie śladu i czy – podobnie jak Derrick Rose – LaVine nie zacznie się bronić przed grą na kontakcie i agresywnymi wejściami. Jego dynamiczny, spektakularny styl stanowił największą przewagę. Zatem od tego jak na uraz zareaguje głowa zawodnika, zależy czy znów będzie tym samym graczem.

Natomiast Dunn trafił do ligi jako wielki talent na pozycję numer jeden. W zamyśle zarządu Bulls, powinien stworzyć obwód razem z LaVinem. Niewykluczone, że Hoiberg od razu wrzuci go do pierwszej piątki i pozwoli rozwijać bez żadnych ograniczeń. W Minnesocie największym ograniczeniem był Ricky Rubio, który po prostu zabierał wychowankowi Providence minuty. Bulls powinni mu przedstawić zupełnie nowe możliwości. Trzeba jednak pamiętać, że Dunn ma już 23 lata, więc za trzy, cztery lata teoretycznie będzie grał najlepszą koszykówkę. W Chicago dostał ogromny kredyt zaufania.

Są jeszcze Lauri Markkanen i Denzel Valentine – obiecujące wschodzące gwiazdy. Ekscytująca jest zwłaszcza przyszłość Fina, który ma za sobą znakomity EuroBasket. Według niektórych śmiałych ekspertów, po paru latach będzie lepszym zawodnikiem od Kristapsa Porzingisa. W Chicago chyba nie mogą się tego doczekać. Poczekajmy jednak na to, jak zareaguje na grę w najbardziej bezlitosnym środowisku, o jakie tylko możesz prosić. Valentine z kolei ma za sobą debiutanckie rozgrywki. Wie już czego oczekiwać, więc teraz musi po prostu dostosować się do poziomu i dostarczać regularną grę na dobrym poziomie.

Do rozwiązania pozostaje sprawa Dwyane’a Wade’a. Paxson stwierdził niedawno, że jest gotów usiąść z zawodnikiem do rozmów w sprawie wykupienia jego kontraktu. Wade wcześniej zaakceptował ofertę 23,8 milionów dolarów, która była opcją zawodnika. Jednak weteran na tym etapie swojej kariery nie chce obijać się o dno tabeli. Dlatego wiele wskazuje na to, że albo przed, albo w trakcie rozgrywek zostanie zwolniony z obecnego kontraktu i trafi na rynek wolnych agentów jako niezastrzeżony gracz. W ten sposób Bulls pozbędą się ostatniego gracza z ekipy “trzech samców alfa”. Wade nadal jest w stanie komuś pomóc w walce o mistrzostwo.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

Podsumowując, plusy i minusy Bulls:

+ mają zdolną młodzież i mogą z tego stworzyć naprawdę solidną rotację, jeśli tylko Fred Hoiberg będzie kontrolował otoczenie

– w zarządzie ciągle pracują Forman i Paxson, którzy nie są gwarancją stałości

+ Doug Collins powinien wprowadzić wartościowy element jako nowy starszy doradca zarządu oraz sztabu szkoleniowego

– Fred Hoiberg jak dotąd nie potwierdził, że nadaje się na pierwszego trenera drużyny NBA

TYP MVP: 25 zwycięstw w sezonie, 14 miejsce na wschodzie

Fani Chicago Bulls muszą się przygotować na przejściowy sezon drużyny z Wietrznego Miasta, a to oznacza sporo przegrywania. Nie będzie fajerwerków, raczej ciężka praca, by w kolejnych latach z tego składu powstało coś, z czego Fred Hoiberg chciałby być dumny. Mimo to Zach LaVine czy Lauri Markkanen powinni przyciągać kibiców na trybuny.

Zobacz także: Przed sezonem – OKC
fot. David Banks
Michał Kajzerek
@mkajzerek