Kto by pomyślał, że wśród tak wielu drużyn naszpikowanych gwiazdami na Zachodzie, to Portland Trail Blazers i Utah Jazz zajmą miejsce tuż za Rockets i Warriors. Choć w tabeli jeszcze sporo może się zmienić, a różnice między miejscami 4, a 9 są minimalne, nikt nie odbierze już podopiecznym Quina Snydera miejsca w najlepszej ósemce Konferencji.

 

Utah Jazz – Los Angeles Lakers 112:97

Donovan Mitchell robił dziś to, do czego przyzwyczajał nas przez cały sezon:

Dawno nie było w NBA sezonu, w którym debiutanci w tak dużym stopniu decydowali o losach zespołów z czołówki obu konferencji. Czy to Tatum w Bostonie, czy Simmons w 76ers, czy, przede wszystkim, Mitchell w Jazz – każdy z nich przez ostatnie miesiące przekonywał nas, że NBA w kolejnych latach będzie równie ciekawa.

Po odejściu Gordona Haywarda, mało kto spodziewał się, że Jazz załapią się do pierwszej ósemki. Jeszcze pod koniec stycznia, po przegranej z najgorszymi na Wschodzie Atlanta Hawks, bilans ekipy z Salt Lake City wynosił 19-28. Dziś możemy wywnioskować, że tamta porażka była dla nich punktem zwrotnym w tym sezonie. Jazz wygrali 11 kolejnych spotkań, pokonując po drodze m.in. Warriors, Spurs i Raptors i osiągając bilans powyżej 0.500 – pułap, z którego nie zeszli do dziś.

Co po meczu z Lakers miał do powiedzenia Mitchell, główny bohater całego zamieszania?

To wspaniałe uczucie. Ale przed nami jeszcze dwa mecze – chcemy pozostać tu, gdzie jesteśmy.

Dwa ostatnie spotkania Jazz zagrają z drużynami, które są w tabeli nad nimi. Warriors i Blazers także są już myślami w play-offs, ale ani jedni, ani drudzy nie ułatwiają życia swoim rywalom na ostatniej prostej (choć Portland jest w trakcie 3 porażek z rzędu).

Dziś w Staples Center podopieczni Quina Snydera pokazali pełnię swoich możliwości, dzięki którym znaleźli się tam, gdzie się znaleźli. Zatrzymali Lakers na 40% skuteczności, podczas gdy sami nie marnowali swoich okazji. Joe Ingles trafił 9 z 12 rzutów w drodze po 22 punkty, a 18 oczek z ławki dorzucił Jae Crowder. Teraz najważniejszą dla trenera Utah rzeczą jest utrzymać zespół w pełnym zdrowiu. Ricky Rubio, który kilka dni temu rzucił Lakers 31 punktów, dziś zagrał tylko przez 18 minut, a przed meczem skarżył się na ból uda.

Oszczędzanie jego i Rudy’ego Goberta, który rok temu nabawił się kontuzji w pierwszej rundzie przeciwko Clippers, będzie więc kluczowe dla dalszych losów zespołu. Pierwszy cel, który już zrobił wrażenie na środowisku NBA, osiągnięty. Czy Jazz pójdą o krok dalej i zaskoczą także w play-offs?

Grzegorz Kordylas
fot. Russ Isabella-USA TODAY Sports
Czytaj także: Klay Thompson łapie ogień!