Dwyane Wade nadal nie podjął decyzji odnośnie gry w kolejnych rozgrywkach. Związał się za to dożywotnim kontraktem z chińskim producentem, więc nie może narzekać na życie. Czyżby to był jego koniec?

 

Po piętnastu latach, Dwyane Wade ma się skupić na życiu po koszykówce. Co to dokładnie oznacza? Na razie ciężko powiedzieć. Weteran trafił na rynek wolnych agentów i można odnieść wrażenie, że jedynym zespołem, z którym jest gotów się związać umową są Miami Heat. Tymczasem w środę Wade podpisał inny kontrakt – dożywotni z Li-Ning, chińską marką, w której butach grał przez ostatnie sezony. Najwyraźniej jest zadowolony z jakości usług. Przebywa w Chinach, decyzję w sprawie swojej koszykarskiej przyszłości ma podjąć po powrocie do Stanów.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

– Teraz skupiam się na tym, co będę robił już po zakończeniu kariery – mówi Wade. – Cokolwiek sie stanie, to się stanie. Zrobiłem wszystko co w mojej mocy, by postawić się w takiej sytuacji, w jakiej jestem. Chcę zrobić coś, czego jeszcze nikt inny nie zrobił na skalę globalną. Natomiast sprawy koszykarskie rozwiążą się same.

Wade został w trakcie minionego sezonu wytransferowany z Cleveland z powrotem do Miami. W 21 meczach rozegranych dla Heat, notował na swoje konto średnio 12 punktów, 3,4 zbiórki i 3,1 asysty trafiając 40,9 FG%. Mógłby wrócić na kolejny rok jako wsparcie z ławki dla mających ambicje do walki o play-offy Miami Heat.

Zobacz także: Thomas o sytuacji DeRozana
fot. Rob Foldy
Michał Kajzerek
@mkajzerek