Między 5 maja, a 4 czerwca, muzułmanie na całym świecie obchodzą ramadan, w trakcie którego wstrzymują się od przyjmowania wszelkich pokarmów i napojów od świtu do zmierzchu. Profesjonalni sportowcy nie są wyjątkiem – obserwowaliśmy to choćby w trakcie półfinałów Ligi Mistrzów. Wczoraj bardzo trudnego zadania podjął się za to Enes Kanter.

 

Brak posiłków od świtu do zmierzchu, kiedy w środku dnia rozgrywasz jeden z najważniejszych meczów w swojej karierze może być problematyczny. Dlatego przed świtem, około 3:30, Enes Kanter obudził się, by zjeść obfity posiłek i uzupełnić kalorie na cały dzień. To nie wszystko. W trakcie timeoutów, kiedy każdy gracz brał do ręki bidon z wodą, Enes musiał powstrzymać się także od tego.

Jak sam przyznaje – traktuje to jako trening mentalny i wsłuchanie się w siebie.

Koszykówka to gra mentalna w większym stopniu, niż fizyczna.

Ramadan polega na zrelaksowaniu swojego ciała i duszy, skupieniu się na swoim wnętrzu i wsłuchaniu w siebie, by stać się lepszym człowiekiem.

Tuż przed meczem Enes udostępnił także film, w którym życzy swojej matce wszystkiego najlepszego z okazji jej święta (Dzień Matki w Stanach przypada na 12 maja) i prosi swoich rodaków o to, by umożliwili jej zobaczenie go. Ze względu na ograniczanie swobód obywatelskich w Turcji, a także zarzuty w kierunku Kantera ze strony rządu, nie może on kontaktować się ze swoimi rodzicami bezpośrednio.

Szacunek, Enes.

fot. Twitter
Czytaj także: Bohater, którego potrzebowali