Zawodnik Philadelphii 76ers ostatecznie wygrał rywalizację z Donovanem Mitchellem o miano najlepszego pierwszoroczniaka minionych rozgrywek. Skoro może to odhaczyć, pozostaje jeszcze jedno indywidualne wyróżnienie, na którym mu bardzo zależy.

 

Przed Benem Simmonsem drugi sezon na ligowych parkietach. Podczas swoich debiutanckich rozgrywek był fenomenalny, potwierdzając drzemiący w nim potencjał i możliwości. Jego gra była mimo wszystko ograniczona przez fakt, że Simmons rzadko decydował się na rozwiązania z półdystansu lub za trzy. Dołożenie tego elementu do swojego ofensywnego arsenału będzie prawdopodobnie kolejnym krokiem w jego rozwoju. Niewykluczone, że w nadchodzących rozgrywkach Simmons znacznie częściej będzie decydował się na wykorzystanie swojego jumpera. Bez wdrożenia tego elementu, stanie się dla rywali zbyt przewidywalny.

Zobacz produkty, które wybraliśmy dla Ciebie!

– Celem na kolejny sezon jest przebicie się przez Boston, oni są teraz najlepsi. Chcielibyśmy wygrać konferencję i awansować do wielkiego finału – zaczyna Australijczyk. – Skoro osiągnąłem cel w postaci nagrody dla najlepszego debiutanta, teraz celuje w nagrodę MVP – dodaje.

Simmons w nadchodzących latach bez wątpienia będzie jednym z kandydatów do tego wyróżnienia. Musi jednak pamiętać, że ma w swojej drużynie Joela Embiida, który nie będzie ustępował miejsca w rywalizacji o to, kto jest dla Bretta Browna i swoich kolegów opcją numer jeden. Australijczyk w 81 meczach debiutanckich rozgrywek notował na swoje konto średnio 15,8 punktu, 8,1 zbiórki, 8,2 asysty i 1,7 przechwytu trafiając 54,5 FG%. W kolejnym sezonie poprzeczka ponownie powędruje dla niego do góry.

Zobacz także: Kanter z niedorzeczną prośbą
fot. Bill Streicher
Michał Kajzerek
@mkajzerek